2005-12-09 Wójt zastrzelił psa (Nadarzyn)
Adam Braciszewski
 Niedzielny spacer po lesie skończył się dla mieszkańców gminy Nadarzyn prawdziwym nieszczęściem. Polujący w tym samym czasie wójt Janusz Grzyb - zastrzelił im psa. - Wójt wyrządził nam wielką krzywdę - mówią poszkodowani. - Obowiązkiem każdego myśliwego jest odstrzelenie psa, który samotnie, bez właściciela biega po lesie w odległości co najmniej 200 metrów od zabudowań - tłumaczy wójt.
Przez całe życie Teresa i Ryszard Wołczyńscy mieszkali w Warszawie - dopiero na emeryturze zamieszkali w gminie Nadarzyn - w uroczych Krakowianach, tuż pod lasem. Cicho, spokojnie - doskonałe miejsce na wypoczynek, z dala od miejskiego zgiełku i pośpiechu. Nic więc dziwnego, że w pogodne weekendowe dni, pobliską leśną drogą przechadzają się spacerowicze i przejeżdżają rowerzyści. Wkrótce dom Wołczyńskich zapełnił się zwierzakami - przygarnęli trzy bezpańskie psy i dwa koty. Jeden z nich wychudzony, znaleziony na mrozie - cudem ocalał, dzięki troskliwej opiece starszych ludzi i pomocy weterynarza.
Wójt zastrzelił Bolcia
W niedzielę, 20 listopada do Wołczyńskich przyjechała trójka znajomych z Warszawy. Wzięli ze sobą pieski i udali się na spacer przez pola i obrzeża pobliskiego lasu. - Gdy poruszając się wzdłuż niebieskiego, turystycznego szlaku, wychodziliśmy na skraj lasu tuż koło nas rozległ się strzał - opowiada Teresa Wołczyńska. - Zabili naszego Bolcia - wykrzyknął przerażony Ryszard, który o kilka kroków wyprzedził pozostałych spacerowiczów i jako pierwszy wyszedł zza dużej sterty chrustu, zebranego przy drodze. - Z przerażeniem zobaczyliśmy, że nasz mały kundelek Bolcio leży w kałuży krwi, kilka kroków od nas - mówi Wołczyńska. - Jeszcze większy szok wywołał w nas widok osoby, która ten strzał oddała. Był to wójt Nadarzyna - Janusz Grzyb, na którego sami głosowaliśmy wierząc, że będzie godnie reprezentował nasze interesy w gminie.
Kobieta, na widok ukochanego martwego psa wpadła w rozpacz. - Pan zabił naszego psa! I pan jest naszym wójtem? - zapytała przez łzy.
Wójt wyjaśnił, że strzelił zgodnie z przepisami, ponieważ psy nie mogą biegać w odległości większej niż 200 metrów od zabudowań.
- Powiedzieliśmy, że przecież psy szły razem z nami i nikomu nie zagrażały. Wójt odpowiedział, że nas nie widział, a właśnie w tej chwili odbywa się tu polowanie - opowiadają Wołczyńscy.
Bestialskie prawo
Wójt odszedł, a spacerowicze zamarli w osłupieniu. - Idziemy szlakiem turystycznym, jesteśmy kilkadziesiąt metrów od drogi gminnej, 200 - 300 metrów od zabudowań wiejskich, 500 m od kompleksu działek rekreacyjnych, 15 minut spacerem od bardzo dużego kompleksu działek pracowniczych, spotykamy spacerujących ludzi, jeżdżących na rowerach i nagle jesteśmy w centrum polowania - opowiada wciąż zszokowana Wołczyńska. - Nie było żadnych ostrzeżeń, szlak turystyczny nie był zamknięty. Na co urządzono polowanie w niedzielne popołudnie na szlaku spacerowym? O tej porze dnia nie pojawiają się w tej okolicy dzikie zwierzęta. Tylko dzięki zbiegowi okoliczności i być może dzięki śmierci naszego pieska obyło się bez tragedii z udziałem ludzi.
Myśliwy ma prawo zastrzelić psa, który bez opieki właściciela, bez obroży i kagańca przebywa w lesie, 200 metrów od zabudowań. Zdziczałe, bezpańskie psy stanowią zagrożenie dla leśnej zwierzyny. Tymczasem malutki, zadbany kundelek Wołczyńskich nie wyglądał ani na zdziczałego, ani na groźnego. - Prawdopodobnie zobaczywszy wójta biegł do niego radośnie, chcąc się przywitać - mówi Wołczyńska. - Na widok ludzi merdał ogonem, a gdy podbiegł pod nogi to od razu przewracał się na plecki, żeby go głaskać. Może wójt postąpił zgodnie z prawem, ale czy zgodnie z sumieniem człowieka jest strzelanie do małego, zadbanego pieska? - pyta retorycznie pani Teresa.
Dla niego trening i rozrywka, dla nas tragedia
-Nikt spośród naszych znajomych i sąsiadów posiadających psy nie ma świadomości, że zgodnie z prawem można zastrzelić ich pupilów gdy tylko znajdą się odpowiednio daleko od zabudowań - alarmują Wołczyńscy. - Jeżeli rzeczywiście takie barbarzyńskie prawo zostało ustanowione, to nie kto inny jak wójt powinien powiadomić o tym mieszkańców i gości przybywających w te okolice w celach rekreacyjnych- twierdzi Wołczyńska. - Powinien ostrzec, np. umieszczając tablice przy wejściu do lasu, że każdy pies bez smyczy może być zastrzelony - skoro mamy takie prawo! Oprócz strony prawnej sprawa ma też aspekt czysto ludzki. Jesteśmy ludźmi starszymi - emerytami - może zbyt wrażliwymi, jak na dzisiejsze czasy, na los zwierząt. Ubiegłej zimy przygarnęliśmy dwa malutkie wiejskie kundelki, którym groziła bezdomność i głód. Pieski odkarmiliśmy, wyleczyli, zaszczepili - stały się one nam bliskie jak członkowie rodziny. Były ufne i przyjazne ludziom i całemu światu. Niestety jeden z nich, nasz kochany Bolcio, swą ufność do człowieka przypłacił życiem. Wójt wyrządził nam wielką krzywdę. Dla niego była to rozrywka czy trening strzelecki. Dla nas tragedia. Trzeba być bez serca i ludzkich uczuć żeby w tak bezmyślny i okrutny sposób zabić małego i przyjaznego pieska - mówią rozgoryczeni Wołczyńscy.
Bądźmy ostrożni
Niewiele osób zabierając psa do lasu zdaje sobie sprawę, z tego, że może on stać się ofiarą myśliwych.
- Jakbym zobaczył biegnącego, małego pieska to na pewno bym nie strzelił - mówi 28- letni Grzegorz, który od kilku lat regularnie jeździ na polowania. - Wszystko jednak zależy od indywidualnej wrażliwości myśliwego oraz jego oceny sytuacji. Ludzie powinni pamiętać, że nawet nieduży pies może narobić szkód w lesie i najlepiej prowadzać go na smyczy.
- Dla nas szokujące i niezrozumiałe jest prawo cytowane przez wójta jak też sposób jego egzekucji - mówią Wołczyńscy. - Dlaczego zabijać psa, który przecież niczemu nie jest winien. Jeżeli właściciele psa naruszają prawo należy ich karać. Czy nie byłoby lepiej gdyby wójt zamiast strzelby miał bloczek z mandatami i ukarałby nas za wprowadzenie psów do lasu. Psy cieszyłyby się życiem, a pieniądze z mandatów mogłyby zasilić budżety schronisk dla bezdomnych zwierząt - argumentują.
Myśliwy ma prawo
Każdy myśliwy nim pociągnie za spust powinien rozpoznać zdziczałego psa. Określają to przepisy. Półdziki pies ucieka przed człowiekiem, porusza się na przełaj bez wchodzenia na drogi, jest brudny, często wychudzony. Członkowie Polskiego Związku Łowiectwa przestrzegają tych przepisów.
Ustawa o ochronie zwierząt mówi: "zdziczałe psy i koty przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, mogą być zwalczane przez dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich".
Ustawa o lasach mówi wprost: "w lasach zabrania się (…) puszczania psów luzem".
Te przepisy wzbudzają obawę właścicieli czworonogów. Mieszkańcy miast często nie mają świadomości, że w łowiectwie (wbrew pozorom) największym wrogiem jest... bezpański, półdziki pies. Często można spotkać w lasach psie watahy, w których są półdzikie psy. Nie jeden kierowca gwałtownie hamował, gdy na drogę wbiegał łoś lub sarna. Ci roślinożercy wbiegają na ulicę tylko wtedy, gdy są spłoszone albo gonione przez psy. Zwierzęta kopytne boją się samochodów, a asfalt jest dla nich czymś podobnym do lodowiska.
W Nadarzynie doszło do przypadkowego zabicia psa. Wójt zastrzelił kundelka, mimo że ten nie wyglądał na zdziczałego. Janusz Grzyb był na polowaniu i jak każdy myśliwy dba o rewir łowiecki. Nie mógł przewidzieć, że kilkaset metrów dalej idą właściciele psa.
Takie przypadki będą się zdarzały nie raz. Każdy łowczy podejmuje decyzję o odstrzeleniu psa w konkretnych, zawsze innych okolicznościach. Nie oznacza to, że jest niewrażliwy i pozbawiony uczuć. Trzeba przypomnieć, że od zarania dziejów pies był i jest przyjacielem człowieka, a myśliwy bez jego pomocy w wielu przypadkach nie poradziłby sobie.
AJ
Wójt Nadarzyna,
Janusz Grzyb
Podczas polowania zobaczyłem trzy biegnące psy - dwa mniejsze i jeden większy. Wycelowałem do jednego z nich i oddałem celny strzał. Niedawno w tym lesie robiliśmy introdukcję danieli - psy stanowią zagrożenie dla cielaków, dlatego obowiązkiem każdego myśliwego jest odstrzelenie psa, który samotnie, bez właściciela biega po lesie w odległości co najmniej 200 metrów od zabudowań. Ludzi, którzy szli za psami nie zauważyłem - przyszli na miejsce ok. 7 minut po tym jak strzeliłem. Zaproponowałem, że zakopię psa, ale odmówili - powiedzieli, że poradzą sobie sami.
FOT: Po kilku dniach ciało zakopanego psa zniknęło
Komentarzenick: paprocka, 2008-10-16 23:43:36 mysliwi powinni byc objeci obowiazkowymi badaniami wzroku i poczytalnosci. Dwa razy do roku.
A jakby tak grzybiarza z psem pomylil? nick: lami, 2009-02-25 22:06:01 Nie wiem jak wyrazić swój gniew. Pan Wójt powinien się dobrze rozejrzeć, bo co by było gdyby zastrzelił dziecko ubrane w szarą kurtkę, czy też by po prostu odszedł z miejsca zbrodni?
Mieszkam blisko lasu i często słyszę strzały. Oni strzelają do wszystkiego co się rusza. Nie mają sumienia. Rozumiem też sytuację dotycząca dzikich psów, jednak PAMIĘTAJCIE MYŚLIWI OSTROŻNOŚCI NIGDY ZA WIELE W KOŃCU MACIE OCZY I JAKIŚ ROZUM. nick: łowczy, 2009-03-07 23:55:40 Prawo mówi ,że i owszem można strzelać do psów 200m od zabudowań i bez właściciela ,ale psy te powinny spełniać inne też warunki !! powinny wyglądać na zdziczałe,zaniedbane, oraz zagrażające zwierzynie łownej !! Myśliwi dostają też noty z dokładnym opisem psa zdziczałego! w tym wypadku te warunki nie zostały spełnione,więc Pan Grzyb powinien ponieść karę . nick: gulu, 2009-03-14 22:38:19 Żadne zwierze nie zabija dla zabawy, jednak ludzie są różni. Wójt nie powinien nazywać się człowiekiem, bo to co zrobił jest nieludzkie. To poprostu okrucieństwo!!! nick: paula, 2009-04-01 20:45:45 Jest ogólnie wiadomym, że normalni ludzie nie zajmują się myślistwem. To jest "hobby" jednostek patologicznych, którym zadawanie bólu sprawia przyjemność i podniecenie. Myśliwi mówią, że to, co robią, wynika z miłości do zwierząt. Pedofile też mówią, że kochają gwałcone przez siebie dzieci... nick: fam, 2009-07-24 12:34:30 Jestem za kara smierci. Smierc za smierc. Grzyb i wszyscy mu podobni powinni sciekac krwia wiszac do gory nogami za swoje bestialstwo i naduzycia.
nick: Olla, 2009-08-01 18:03:06 Przeraziłam się, czytając ten artykuł. Co to niby za "hobby", mordowanie bezbronnych zwierząt. Skoro pies był przyjaźnie nastawiony, czemu więc oddano strzał? Wynika to tylko i wyłącznie z głupoty i braku serca "człowieka" wybranego na wójta. Czy gdyby postrzelił człowieka, też by się tak zachował? Jestem za jak najwyższymi karami za takie czyny, dlaczego, za morderstwo z premedytają człowieka dostanie się dożywocie a za psa (bądź innego zwierzaka) nie? Jest to niesprawiedli i nieetyczne. nick: kokosz, 2009-08-26 23:02:49 Bardzo mi się spodobał komentarz Pauli. Coś jest na rzeczy: radość i jak sądzę podniecenie związane z zadawaniem cierpienia istocie bezbronnej nakazuje bliżej przyjrzeć się podobieństwu zapijaczonej bandy grubasów potocznie zwanych myśliwymi do grupy pedofili. Co do Grzyba mam nadzieję, że oberwie za swoje. Jaką to przybierze formę jest mi wszystko jedno. nick: legalista realista, 2009-09-02 21:41:43 Czy wszystkim komentatorom padło na razum, że tak atakują myśliwego a popierają właścicielkę psa? Myśliwy miał co do zasady 100% racji a przegiał jedynie z tym, że strzelił do małego psa - zła ocena miary zagrożenia. Kochani ! wasze chodowane w blokach pieski puszczone w lesie stanowią bardzo często zagrożenie. Płoszą dzikie zwierzęta, które kończa ucieczkę pod kołami samochodów albo na ogrodzeniach! Czy sarna jest gorszym i mniej sympatycznym zwierzęciem niż wasz piesek.? Nawet małe psiaki typu jamnik są zagrożeniem - niszczą nory np. zajęcy i borsuków. Pomijam fakt, że nie raz wasze ukochane pieski obszczekują lub nawet atakują turystów. Czy inni ludzie muszą przeżywać stres będąc obskoczonym przez psy. I to debilne tłumaczenie, że "on przecież nie gryzie". A po jaką k...wa nędzę ma te zęby - do ssania dropsów. To tak jakby ktoś celował do mnie z pistoletu i mówił że "ten pistolet nie strzela"! A wystarczy postępować zgodnie z prawem - piesek ma być prowadzony na smyczy i w kagańcu! Wtedy nie stanowi zagrożenia dla ludzi i zwierząt - wtedy zastrzelenie psa można nazwać barbarzyństwem. U ważam, że w Polsce i tak pobłażliwe traktuje się ludzi wyprowadzających psy w miejsca publiczne. Powinna być prosta zasada brak kagańca i smyczy = mandat tak minimum 500 zł + odebranie zwierzęcia właścicielowi. Parę nagłośnionych interwencji policji i lmoże by się ludzie nauczyli porządku. Pomyślcie ludziska trochę zanim zaczniecie brać czyjąś stronę. Nie zawsze poszkodowany ma rację, bo często doznaje szkody przez swoją bezmyślność albo niedbalstwo. nick: jarek, 2009-09-12 10:53:13 Mysliwi sa jacy, sa... jedni lepsi drudzy gorsi.
Osoby komentujace to zajscie i oceniajace mysliwego, nazywajac go barbarzynca myla sie. Wiekszosc mysliwych ma psy mysliwskie i bardzo je lubia. Odstrzelenie psa to nie przyjemnosc, czy wspaniala rzecz, ale koniecznosc. Ocena mysliwego co do sytuacji, trafna, lub nietrafna, na ten temat powinni wypowiadac sie ludzie znajacy sie na rzeczy. Nie powinno podchodzic sie do tego emocjonalnie. Nawet najmniejszy pies jest duzym zagrozeniem w lesie dla dzikiej zwierzyny. Sam czesto chodzilem z psem na spacer i nigdy nie zdarzylo stracic mi sie go z oczu i to jest wazne kryterium w tym wypadku. Jezeli wychodzi sie z psem do lasu, nalezy brac za niego takze pelna odpowiedzialnosc. Mysliwi (a wlasciwie lesniczowie, bo to oni maja prawo tego wymagac) bardzo czesto nie wymagaja kagancow itd. jezeli pies slucha sie pana :). W tym wypadku skoro wlasciciel pojawil sie przy psie nawet w ciagu 5 minut, to bardzo duzy okres czasu. Wiec mozna spokojnie powiedziec, ze nie mial kontroli nad psem. Sam wlasciciel opisal zdarzenie, ze nie mial z psem kontaktu wzrokowego, co oznacza, ze pies robil co chcial... nick: , 2009-09-21 21:25:23 LEGALISTA I REALISTA
NAPISALES ZE PIES POWINIEN BYC W KAGANCU I NA SMYCZY MOZE JESZCZE PIECIOKILOWA KULE U NOGI.JESLI MA KAGANIEC TO NIE MUSI BYC NA SMYCZY NATOMIAST JESLI JEST NA SMYCZY TO NIE OBOWIAZUJE GO KAGANIEC CHYBA ZE ZNAJDUJE SIE W JAKIMS SRODKU LOKOMOCJI ALBO W CENTRUM MIASTA A NIE W PARKU ALBO W LASKU NA SPACERZE.CO TO ZA SPACER NA SMYCZY,PIES TO NIE WIEZIEN MA PRAWO SIE WYBIEGAC.
WSROD ZDJEC ZASTRZELONYCH PSOW PRZEZ MYSLIWYCH ZWROCILAM UWAGE NA OWCZARKA KTORY WLASNIE BYL W KAGANCU,CZY PO NIM WIDAC BYLO ZE TO DZIKIE ZWIERZE??A MOZE JAKO KAMUFLARZ ZALOZYLO SOBIE ZEBY GO NIE ROZPOZNAC ZE DZIKI. WIADOMO ZE STRZELAJA DO WSZYSTKIEGO CO SIE RUSZA,A JUZ NAJGORZEJ JEST JAK PRZYJADA OBCOKRAJOWCY I ZAPLACA DEWIZAMI ZA ODSTRZAL I NIC SIE NIE TRAFI TO STRZELAJA DO PSOW NAWET PRZY WLASCICIELACH,NIC SIE WTEDY NIE LICZY ,TYLKO KASA.PRZYKRO MI ALE GRZYB POWINIEN SIE DOBRZE ZOZEJRZEC CZY W OKOLICY NIE MA LUDZI I CZY PIESEK NIE JEST ICH WLASNOSCIA.TO NIE GRZYB TO MUCHOMOR nick: Andreas, 2009-10-01 16:10:09 Dla mnie myślistwo to zalegalizowane mordowanie a myśliwy zwykły bandyta. jeżeli ktoś lubi
broń i strzelanie nich strzela do tarczy do rzutek innych celi ruchomych - mechanicznych.Ale
bandytę to nie bawi bo nie ma krwi. Prawo absolutnie jest po stronie zabójców, większość
t.z. myśliwych to prokuratorzy, sędziowie, adwokaci. Nic dodać nic ująć. Powinno się utworzyć stowarzyszenie które by eliminowały trujące grzyby. Chciałem dodać że nigdy kury
nie zabiłem ale dla tych wyrodków litości bym nie miał. nick: jusa, 2010-02-23 17:20:56 ciekawe czy swojego tez by odstrzelil takie glupie tlumaczenia nie rozumiem tych ludzi jak tak mozna ale spotka ich kara za to ? nick: wojtek, 2010-02-24 14:56:47 trzeba by pójść na grzyby... i zrobić porządek nick: setoguchi, 2010-06-08 20:48:11 jusa ->Ja swojego zastrzeliłbym bez mrugnięcia oka, gdyby skubaniec odchodził mi od zagrody i buszował po lesie; od razu dostałby kulkę.
Ktoś powiedział, że pies musi się wybiegać, a gdzie ma to robić jak nie w lesie. Odpowiadam - na własnym podwórku! Jak nie masz podwórka, to pewnie trzymasz go w bloku; a jeżeli trzymasz go w bloku to w przeważającej większości jesteś sadystą, ponieważ większość ras psów nie powinna być trzymana na 45 m2. Koniec, kropka.
I na koniec: nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. Powiedział mi to kiedyś kanar w tramwaju, mówię to Wam i ja. Dlatego, gdy słyszę hasło o wywieszaniu tablic ostrzegawczych przed strzelaniem do psów to ogarnia mnie śmiech. To od razu niech wywieszą tablicę o nie sraniu psów na trawniki, bo po zimie to wstyd przechodzić się koło bloków... nick: myśilwy, 2010-10-14 21:58:59 Wojta poniosło i powinien ponieść odpowiedzialność. A zdziczałe psy i koty jak najbardziej do odstrzału. Powodują duże straty w gospodarce łowieckiej,kilka razy widziałem jak kilka psów dopada młodego jagniaka, albo zająca. Tych zwierząt to wam nie szkoda. Większość ginie tez pod kołami samochodów przy czym tez ludzie poniewaz dziczyzna ucieka tylko gdy jest zagrożona. jak macie jakies niewytresowane kundle które na widok zająca dostaja pierdol...a to radze zabierac do lasu na krótkiej smyczy.Darz Bór nick: Kasik12, 2011-04-28 14:52:43 Janusz Grzyb - zrezygnuj ze stanowiska wojta - to jedyne wyjscie. nick: stonecold, 2011-06-28 16:25:50 mam propozycje..jak lubicie tak polować to ustawcie sie wszystcy myśliwi z Polski w jakimś fajnym dużym lesie i polujcie sami na siebie zboczeńcy!!!!! dodaj komentarz komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora |