Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 7 sierpnia 2020**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 7 sierpnia**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 7 sierpnia**


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 208), 2007-08-03
Kolonijny horror

Miały być wspaniałe i tanie kolonie – skończyło się łzami i wielkim rozczarowaniem. Grupa dzieci, która wyjechała do Jarosławca została pozbawiona wycieczek, wyjazdów do kina i wszelkich rozrywek. Wszystko przez to, że pieniądze, które zapłacili rodzice zamiast trafić na konto organizatora pozostały w rękach starosty Jana Dąbka. - Gdyby pogoda dopisywała sprawa być może nie wyszła by na jaw – twierdzą zbulwersowani rodzice i zapowiadają powiadomienie prokuratury. Tam pewnie spotkają się z Dąbkiem – bo on również zapowiada złożenie doniesienia.

Kolonie dla dzieci rolników dofinansował KRUS – rodzice płacili jedynie 300 złotych, które miały być przeznaczone na wycieczki, wyjazdy do kina i inne atrakcje podczas dwutygodniowego wypoczynku.
- Wierzyliśmy, że wpłacając pieniądze do starostwa mamy gwarancję bezpiecznego wyjazdu naszych dzieci – mówią rodzice. - Z biurami podróży różnie bywa, a tu naszą gwarancją było zaangażowanie starosty.
- Starostwo z organizacją koloni nie miało nic wspólnego – wyjaśnia starosta Jan Dąbek. - Od lat działam w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym Rolników Indywidualnych "Solidarność", moje zaangażowanie w organizację wyjazdu dla tych dzieciaków traktowałem jako pracę społeczną – twierdzi starosta Jan Dąbek.
Być może rodziców wprowadził w błąd fakt, iż pieniądze za kolonie wpłacali w urzędzie przy ul. Chyliczkowskiej, a pokwitowania wypisywała im inspektor Maria Murakowska – pracownik starostwa.
- Skoro starosta angażuje się w pracę społeczną to dlaczego robi to w godzinach pracy, angażując na dodatek pracowników urzędu? - oburza się jeden z radnych powiatowych.

Koloniści drugiej kategorii
Jan Dąbek przyjął od rodziców w sumie kwotę 29 tysięcy złotych. Dzieci na kolonie wyjechały 22 lipca. - Gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że w ośrodku nikt na nas nie czeka – opowiada ojciec trojga z uczestników koloni, który pojechał z dziećmi autokarem, jako wychowawca. - Dzieciaki najpierw siedziały w autokarze, a później dostały na kolację zimny bigos, zimną herbatę i suchy chleb.
Dzieci zakwaterowano i mimo kiepskich warunków lokalowych wydawało się, że najgorsze mają już za sobą. Niestety pogoda się popsuła i o plażowaniu nie mogło być mowy. Koloniści z innych powiatów, którzy przebywali w tym samym ośrodku zaczęli wyjeżdżać na wycieczki i do kina. Jakież było zdziwienie i rozczarowanie dzieciaków z naszego powiatu gdy dowiedziały się, że muszą pozostać w domkach.
Prawdziwa bomba wybuchła gdy dyrektor ośrodka wczasowego oświadczył, że nie otrzymał przewidzianej umową zapłaty. Z ramienia NSZZ RI organizacją wyjazdów kolonijnych dla dzieci zajmuje się Fundacja “KASA NADZIEI”. Gdy zdenerwowani rodzice zapytali się o przyczyny braku płatności, prezes fundacji oświadczyła, że nie dostała żadnych pieniędzy od Dąbka. - Zaczęliśmy dopytywać się starosty co się stało z naszymi pieniędzmi. Okazało się, że wcale ich nie przekazał tylko wciąż je trzyma u siebie w gabinecie – mówią zdenerwowani rodzice. - Gdyby była piękna pogoda, a dzieciaki całe dnie spędzałyby na plaży pewnie nie byłoby potrzeby organizować żadnych wycieczek i sprawa nie wyszłaby na jaw – spekulują zrozpaczeni rolnicy i zapowiadają powiadomienie o sprawie piaseczyńską prokuraturę.

Chciał wpłacić, czy trzymał w majtkach?
- Chciałem wpłacić pieniądze na konto fundacji, ale pani prezes Albina Sokolik poprosiła mnie, żebym przywiózł do niej gotówkę i wpłacił tytułem “składek członkowskich” - tłumaczy Jan Dąbek. - Nie mogłem tego zrobić bo pieniądze były z przeznaczeniem na kolonie. Stanowczo odmówiłem i poczekałem z wpłatą do czasu wyjaśnienia sprawy. Kilka dni później dowiedziałem się, że pani Sokolik nie jest już prezesem fundacji.W związku z zawirowaniami i zmianami personalnymi w NSZZ RI utwierdziłem się w przekonaniu, żeby pieniędzy nie wpłacać – tłumaczy Dąbek.
- Bzdura! To jakieś jego urojenia – oburza się Albina Sokolik. - Pieniądze wpłynęły na konto dopiero dziś, wcześniej – przepraszam za wyrażenie – chyba w majtkach je trzymał. Pieniądze powinny wpłynąć na konto fundacji jeszcze przed wyjazdem dzieci na kolonię – Dąbek dzieci wysłał, ale pieniędzy nie oddał. Próbowałam sprawę nagłośnić, ale jednocześnie nie chciałam odwoływać dzieciakom wyjazdu.
Dlaczego prezes fundacji życzyła sobie – jak twierdzi Dąbek – by pieniądze zostały przekazane gotówką jako “składki członkowskie”?
- Czy ten człowiek oszalał ? Pani Murakowska dostała pismo z informacją o numerze konta na które należy wpłacić pieniądze. Ja z nim w ogóle nie rozmawiałam – twierdzi Albina Sokolik.

Była umowa czy nie było?
Okazuje się, że zarzewiem problemów piaseczyńskich kolonistów jest konflikt w NSZZ RI. Przewodniczącym był/jest (?) senator Roman Wierzbicki, który zgodnie ze statutem pełnił również funkcję przewodniczącego rady fundacji. To właśnie ta rada odwołała Sokolik z funkcji prezesa.
- To odwołanie jest nieważne, nie ma żadnego umocowania prawnego – twierdzi Sokolik. - Pan Wierzbicki nie jest już przewodniczącym związków. Został nim senator Jerzy Chruścikowski, a więc automatycznie stał się też przewodniczącym rady fundacji. Zgodnie z prawem nie mogłam więc zostać odwołana przez Wierzbickiego- twierdzi prezes i na potwierdzenie swoich słów przedstawia wyciąg z Krajowego Rejestru Sądowego z 21 czerwca, według którego prezesem jest Chruścikowski.
Jana Dąbek twierdzi, że otrzymał informację od kierownika ośrodka wczasowego, że Fundacja “KASA NADZIEI” nie podpisała umowy, a pani prezes szantażowała, że jeśli dzieci z powiatu piaseczyńskiego zostaną wysłane na jakąkolwiek wycieczkę to nie zapłaci za żaden z turnusów. Tą informację potwierdza senator Wierzbicki. - Cały problem wziął się z tego, że fundacja nie zawarła umowy z ośrodkiem wypoczynkowym. Właśnie za to zaniedbanie pani Sokolik została odwołana ze swojej funkcji – twierdzi Wierzbicki. - Nie może być tak, że nieporozumienia wewnątrz fundacji uderzają w dobro dzieci.
- To jakaś bzdura – odpiera Sokolik. - Łączna kwota należności za pobyt wszystkich dzieci, na wszystkich turnusach opiewa na sumę bliską miliona złotych. Czy wyobraża sobie pan, że na takie pieniądze mogliśmy nie mieć umowy?
Prezes Sokolik wtóruje właściciel ośrodka. - Oczywiście, że mam umowę, przecież ja odpowiadam nie tylko za siebie, ale za wszystkie dzieci, które gościmy w naszym ośrodku. Przyczyną problemów jakie się pojawiły nie jest brak umowy tylko fakt, że pan starosta piaseczyński nie wpłacił pieniędzy do fundacji.

Finał w prokuraturze
Niezależnie od tego jak potoczy się dalsza walka o władzę wewnątrz NSZZ RI – jedno jest pewne – zmarnowano wakacje osiemdziesięciorgu bogu ducha winnych dzieci. - Mam małe dzieci, które na kolonie pojechały pierwszy raz – mówi jedna z matek. - Po tym co przeżyły na miejscu, wysłuchując, że ktoś za coś nie zapłacił i dlatego przez dwa tygodnie będą siedzieć w czterech ścianach domków, nie sądzę, żebym zdołała namówić je w przyszłym roku na wyjazd.
Jaki będzie los pieniędzy, które zapłacili rodzice. - Po naszej interwencji 27 lipca Dąbek wpłacił na konto fundacji 5 tys. złotych, ale fundacja twierdzi, że żadnego przelewu nie otrzymała – mówią rodzice. - Ktoś wypompował te pieniądze, po tym jak wpłynęły ode mnie prawdopodobnie zostały przelane na jakieś inne konto – twierdzi Dąbek.
- To jakaś bzdura, przecież sobie tych pieniędzy nie wzięłam – ripostuje prezes fundacji. Gdy rodzice nie dawali za wygraną 31 sierpnia starosta osobiście pojechał do Jarosławca, wioząc do ośrodka wczasowego 10 tys. zł w gotówce.
- Ja mam umowę z fundacją, trzeba być niepoważnym, żeby płacić bezpośrednio nam. Przecież nie możemy zaksięgować tych pieniędzy – mówi kierownik domu wczasowego.
Kolejne pieniądze poszły przelewem – 14 tys. złotych zostało wysłane na konto fundacji.
- Dopiero dzisiaj wpłynęły pieniądze – potwierdziła nam Sokolik, w środę 1 sierpnia.
Na tym jednak sprawa się nie kończy, bo dzieci wracają z kolonii już 4 sierpnia. - Teraz jest już za późno, nasze dzieci nie skorzystają już z żadnych atrakcji, które wcześniej mogły zapewnić im te pieniądze. Powinny zostać nam zwrócone – mówią rodzice. Zapowiadają skierowanie sprawy do prokuratury, by zbadała czy nie doszło do popełnienia przestępstwa. - Też zamierzam iść do prokuratury – zapowiada Dąbek. -Trzeba sprawę wyjaśnić. Starosta bagatelizuje sugestie rodziców, że pieniądze chciał zatrzymać dla siebie. - Przecież ja nawet byłem u tych dzieciaków, rozmawiałem z dyrektorem ośrodka wczasowego, który wciąż mówił mi co innego i zmieniał zdanie. W przeciwnym razie zamiast tego przekraczałbym już granicę z Meksykiem – ironizuje Dąbek, choć wcale nie jest mu do śmiechu. - Prędzej bym się śmierci spodziewał niż takiego finału mojego bezinteresowanego zaangażowania w zorganizowanie wypoczynku dla tych dzieci.
Dlaczego tylko dzieci z powiatu piaseczyńskiego zostały pokrzywdzone? - Jako powiat trafiliśmy na największą wojnę na górze – twierdzi Dąbek. - Gdybym się nie postawił i tak jak inni wpłacił gotówkę jako “składki członkowskie”, nie byłoby żadnej dyskusji. Ale ja sobie na takie numery nie mogę pozwolić.



Kamil Staniszek
Komentarze
nick: P.,     2009-05-08   16:48:01
byłam ze znajomymi na tej kolonni i nie mamy zastrzeżeń.. zrobiono nie potrzebną afere było kino park wodny wycieczka statkiem koncerty itd.. a więc to nie jest do końca prawdą..

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Czy warto inwestować w dom z rekuperacją?
· Gdzie powstanie hala widowiskowa?
· W Zalesiu Górnym ulatnia się gaz
· Zrobią Kormoranów. Ale jeszcze nie teraz
· Dwie suche brzozy w każdej chwili mogą się przewrócić!
· Józefosław też będzie miał kino plenerowe!
· Przybędzie parkingów na terenie miasta
· Do Piaseczna zjechały klasyki
· Motoryzacyjne emocje, kaskaderska adrenalina
· Cicha promocja za ponad pół miliona złotych
· Nowy posterunek na święto policji
· Komary atakują! Co na to gmina?
· Rozmawiali o obwodnicy uzdrowiska
· Arteria w środku lasu. Na razie to tylko plany
· Powiat „wyprostował” Przyszłości. Mieszkańcy wnioskują o spowolnienie ruchu
· Kolejne uciążliwości przy budowie Puławskiej Bis
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2020  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest