wydanie otwockie (nr 578), 2015-06-12
I i II runda Rallycross Cup w Słomczynie
GRÓJEC W weekend, 30 i 31 maja na torze w Słomczynie odbyła się I i II runda Rallycross Cup. Mieliśmy więc długo oczekiwaną sporą dawkę pierwszych w tym sezonie, wyścigowych emocji. Wystartowało ponad 40 kierowców. Walczyli na torze według nowej formuły wzorowanej na mistrzostwach świata. Stawkę uzupełnili młodzi kierowcy z SzayoCup
Na torze panowała wspaniała, piknikowa atmosfera. Na szczęście dopisała pogoda. Wprawdzie dla kierowców jazda w tumanach kurzu wiązała się z licznymi kolizjami, ale dodawało to tylko emocji. Co chwila bowiem zastanawiano się, czy z obłoków pyłu wyłoni się taka sama liczba aut, która przed sekundą w nich zniknęła.
Tor będzie przebudowany
Wprawdzie nie była to jeszcze impreza na miarę rozgrywanych tu mistrzostw Europy, ale – jak powiedział nam słynny „Szaya”, czyli Krzysztof Szaykowski (komentował zawody), organizatorów nie stać na wyłożenie 800 tys. zł na organizację takich zawodów. Dlatego z większymi, międzynarodowymi imprezami na razie pożegnaliśmy się w Słomczynie na dobre. Natomiast jest i pozytywna informacja. Otóż Szaya zdradził nam, że są plany przebudowy i unowocześnienia naszego toru. Jeżeli dokumenty zostaną zatwierdzone (a ma to nastąpić jeszcze w tym miesiącu), Słomczyn stanie się wkrótce bardziej uniwersalny, służący większej rzeszy miłośników motoryzacji i w pełni przygotowany do organizacji najwyższej rangi zawodów.
Szalone tempo napraw
W przerwach między wyścigami można było swobodnie obserwować, co dzieje się w „parku maszyn”. Poszczególne boksy były otwarte i wielu fanów czterech kółek z wypiekami na twarzy śledziło pracę mechaników. W kilku przypadkach było to nie tylko „grzebanie” w silnikach. Podziwiano również tempo, w jakim można naprawić urwany zderzak, czy naruszone zawieszenie auta.
Emocje na własnej skórze
To był weekend dla tych, którzy mają dolewkę benzyny we krwi – usłyszeliśmy od jednego z widzów. Miał rację - oprócz łatwego dostępu do parku maszyn oraz samych zawodników, były też inne niespodzianki dla kibiców. Dzięki Rallycross Taxi mogli spróbować na własnej skórze rallycrossowych emocji. Wystarczyło wylosować lub wykupić jazdy na prawym fotelu i samemu doświadczyć, czym jest jazda po torze o zmiennej nawierzchni. Nie zabrakło też atrakcji dla najmłodszych, mogły one korzystać ze specjalnego placu zabaw.
Grójczanin na podium
Dzięki nowej formule zawodów, kibice mieli szansę na oglądanie większej liczby przejazdów, a cztery kwalifikacje dawały wreszcie kierowcom możliwość „wyjeżdżenia się w tor” i lepszego „spasowania” z samochodem. W najmocniejszej klasie SuperCars triumfował Łukasz Zoll. Po krótkiej przygodzie z rajdami, na tor powrócił z niezłym skutkiem Łukasz Kabaciński. W najliczniejszej klasie SuperNational rywalizowali Konrad Kacprzak i Alan Wiśniewski. Mimo problemów z elektryką i wspomaganiem kierownicy, Kacprzak zdołał wygrać pierwszą rundę. W niedzielę Alan wziął rewanż.
Dobrze spisał się były mistrz PPJB Mateusz Mruk w peugeocie 206RC. Grójczanin w drugim dniu zawodów uplasował się na trzecim miejscu w klasie SuperNational.
W Seicento Cup obydwie rundy wygrał Rafał Berdys, bardziej chyba znany z wyścigów KIA picanto. To właśnie on startował udostępnionym przez organizatora fiatem cinquecento, w ramach programu wspierania młodych kierowców.
Leszek Świder