Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 2 grudnia 2022**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 2 grudnia 2022 **Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 2 grudnia 2022**


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 629), 2016-07-01
Zmarła najstarsza mieszkanka Piaseczna

PIASECZNO Dwa tygodnie temu, w wieku 106 lat, zmarła najstarsza mieszkanka Piaseczna Lidia Messerschmidt, mieszkająca przy ul. Mickiewicza 15. Spoczęła na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie

Lidia Messerschmidt urodziła się 27 marca 1910 roku w Warszawie. Jej rodzicami byli Helena-Paulina Pryfer z domu Turk (1891-1956) wyznania luterańskiego i oficer carskiej policji Sergiusz Safonow (ur. 1880), wyznania prawosławnego. Rodzice zawarli związek małżeński 26 kwietnia 1909 r. w soborze Aleksandra Newskiego, który stał na Placu Saskim (obecnie plac Zwycięstwa) do 1926 roku.

Tułaczka na wschód
i ciężkie czasy sierocińca

Małżeństwo Safonowów miało jeszcze dwie córki Wierę (1911- 920) i Ninę (1913 - 1991) oraz zmarłego wkrótce po porodzie syna Jerzego. W czasie działań wojennych w 1917 roku Sergiusz Safonow wywiózł cała rodzinę na teren obecnego Kazachstanu. Helena Safonow na wieść o niepodległości Polski oraz nie mogąc pogodzić się ze „wschodnią kulturą” swojego małżonka, wkrótce po urodzeniu i śmierci synka opuściła męża i wraz z córkami, przez morze Kaspijskie i bezkresne stepu Rosji udała się w długą i niebezpieczną podróż do Polski. W Warszawie usiłowała utrzymać rodzinę z szycia rękawiczek. Niestety trudy życia codziennego zmuszają ją do oddania córek do ewangelickiego sierocińca.
W sierocińcu z powodu zapalenia płuc, w wieku 9 lat umarła Wiera – najmłodsza z sióstr.
Śmierć siostry, głód, niedostatek, tęsknota za matką odcisnęło piętno na charakterze Lidii. Do końca życia będzie przejawiała, później już niczym nieuzasadnioną, przesadną oszczędność.
Czas pobytu w sierocińcu Lidia do końca życia wspominać będzie jako najgorszy okres swojego długiego życia.
Lidia wraz z siostrą Niną, po ukończeniu Żeńskiej Szkoły Przemysłowej podjęły pracę ekspedientek w znanej kawiarni Lardelego przy ulicy Polnej (obecnie akademik Riwiera). W pracy Lidia zaprzyjaźnia się młodszą o pięć lat Grażynę Serafin (później Wrzosek).
- Moja matka na łożu śmierci w 1977 roku zobowiązała mnie do dożywotniej opieki nad swoimi przyjaciółkami – wspomina Tadeusz Wrzosek, z którym nawiązaliśmy kontakt dzięki nieocenionemu kronikarzowi Piaseczna, Jerzemu Duszy.

Piaseczno stało się domem
W czasie okupacji, z trudem zdobyte mieszkanie przy ulicy Twardej znalazło się w na terenie tworzonego przez Niemców Getta Warszawskiego i Helena Safonow wraz z córkami musiała się z niego wyprowadzić. W drugiej połowie wojny Nina i Lidia podjęły pracę w salonie rowerowym przy ulicy Jasnej 10 firmy Ormonde, której właścicielem był Kazimierz Lipiński.
W trakcie Powstania Warszawskiego zawierucha wojenna rozdziela córki Lidie i Ninę z matką.
Heleną Safonow opiekował się Kazimierz Lipiński, dając jej schronienie na terenie swojej fabryki rowerów, która mieściła się w Piasecznie przy ulicy Czajewicza. Przebywanie w tym mieszkaniu było o tyle niebezpieczne, że Kazimierz Lipiński dał w nim również schronienie żydówce Helenie Szulzynger i jej córce.
Po powstaniu Lidia i Nina wywiezione zostały do obozu pracy w okolicach Koszalina. Pomimo głodu nie naruszają danego im przez Kazimierza Lipińskiego złotego depozytu, składającego się z kilkudziesięciu złotych rublówek (tzw. świnek). Po powrocie z obozu odnajdują się z matką i znowu zaczynają wspólne życie. Po uznaniu Sergiusza Safonowa za zmarłego (prawdopodobnie zginął w czasie działań wojennych) mogą sprzedać należące prawdopodobnie do niego działki w okolicach Otwocka i za zarobione pieniądze kupić w 1953 roku nieruchomość w Piasecznie przy ulicy Mickiewicza, wybudowaną w 1938 r i należąca przed wojną do ppłk. Wojska Polskiego Wacława Kamińskiego.

Ćwierć wieku ulotnego szczęścia
Jak było to powszechne po wojnie, zakupiona nieruchomość była pełna lokatorów, przydzielanych przez Urząd Kwaterunkowy. Życie codzienne z kłopotliwymi sąsiadami nie było usłane różami. Awantury i pretensje lokatorów budynku do ich właścicielek były ich chlebem powszednim.
W tym okresie w dalszym ciągu Kazimierz Lipiński udzielał dużej pomocy Helenie, Lidii i Ninie Safonow. Helena zmarła 15 stycznia 1956 roku.
Kazimierz Lipiński w 1957 roku rozwiódł się z żoną, która już od kilku lat przebywała w Anglii i wziął ślub z Niną Safonow. Niestety mężczyzna zmarł jeszcze w w tym samym roku, pozostawiając dwie samotne kobiety w pełnym lokatorów domu przy ul. Mickiewicza 15 w Piasecznie. W grudniu 1957 roku ślub wzięła Lidia – jej wybrankiem był brat pastora Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, który znajdował się przy ul. Puławskiej 2 - Henryk Messerschmidt (pilot-nawigator w 307 dywizjonie nocnych bombowców RAF).
Od tego czasu zaczyna się chyba najszczęśliwszy okres życia Lidii Messerschmidt. Trwa on przez blisko 26 lat, aż do nieszczęśliwego dnia 22 czerwca 1983 r, kiedy to ukochany Henryczek (tak go przeważnie nazywała Lidia) wybrał się na ryby i spadając z wysokiej skarpy, utonął w nurtach Wisły.

Recepta na zdrowie
i długowieczność

Siostra Lidii, Nina Lipińska po krótkiej chorobie na raka zmarła 11 kwietnia 1991 roku. Lidia Messerschmidt stała się osobą samotną. Od tego momentu prośba wydana na łożu śmierci przez Grażynę Wrzosek swojemu synowi Tadeuszowi, aby opiekował się „Ciociami z Piaseczna” nabiera właściwego sensu. Rodziną liczącej w tym czasie 81 lat Lidii staje się rodzina Tadeusza i jego żony oraz przyjaciele z kościoła ewangelicko-augsburskiego w Warszawie.
Z grona współwyznawców z kościoła ewangelickiego szczególną rolę odegrała rodzina państwa Pacerów, która przez wiele lat ponosiła trudy dowożenia do kościoła i opiekowania się Lidią w czasie niedzielnych nabożeństw.
Do czasu ukończenia 100 lat Lidia była samodzielna i stanowczo odmawia stałej opieki. Jednak po jej setnych urodzinach Anna i Tadeusz Wrzosek podejmują decyzje o wynajęciu stałej opiekunki, która zamieszka razem z podopieczną. Lidia do chwili śmierci, która nastąpiła 15 czerwca, zachowała idealny stan zdrowia.
Na trzy dni przed śmiercią udzieliła jeszcze wywiadu na potrzeby audycji radiowej o wpływie stylu życia na jego długość. Godzinami mogła opowiadać o przedwojennej Warszawie, choć z uwagi na swój wiek nie bardzo pamiętała co jadła na śniadanie. Nie miała dzieci, które przynoszą do domu neologizmy językowe, posługiwała się językiem międzywojennym, co dodatkowa nadawało specyficznego kolorytu temu wywiadowi. Jak długo żyć – według pani Lidii? Jeść wszystko, ale umiarkowanie, przebywać w możliwie jak najchłodniejszym pomieszczeniu oraz wypijać codziennie mały kieliszek koniaku.
Ponieważ rady te znał jej nieodżałowany pastor Adam Pilch (zginął w katastrofie smoleńskiej) na jej 100 urodziny podarował jej dużą butelkę koniaku.
Lidia Messerschmidt była wielką patriotką. Na jej domu, 3 maja i 11 listopada zawsze powiewała biało-czerwona flaga, co w czasach Polski Ludowej nie było mile widziane. Do końca była wielką miłośniczką Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego portret wiła w jej domu, na honorowym miejscu.


Artykuł został zredagowany na podstawie starannego opracowania Tadeusza Wrzoska, który opiekował się bohaterką artykułu.
ADAM BRACISZEWSKI

tagi:    Piaseczno    Lidia Messerschmidt

Komentarze
nick: Ella ,     2018-10-31   13:08:49
307 to był dywizjon myśliwski...

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Ubranie zimowe dla psa, co wybrać by było mu ciepło?
· Zmieniły się przepisy dotyczące dodatku węglowego
· Ceny karpia szokują
· Charytatywny Piknik Motoryzacyjny dla Zuzi
· Walczyli o tytuł mistrza ortografii
· Znamy szczegóły zaciemnienia
· Pożar pozbawił rodzinę dachu nad głową
· Żyjemy tu jak szczury
· Co dalej z etapowaniem 721 bis?
· Międzypokoleniowy rekord Polski
· Gmina będzie oszczędzała na prądzie
· Muzeum Wycinanki wreszcie zaczyna żyć!
· W Lesznowoli powstanie nowa parafia!
· Tonący brzytwy się chwyta
· Zielone światło dla ronda w centrum miasta
· Piknik przyciągnął mieszkańców
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2022  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest