Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 listopada 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 listopada 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 listopada 2017 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 659), 2017-02-24
Uzdrowisko pod kroplówką

123
KONSTANCIN-JEZIORNA Spółka uzdrowiskowa musi kontynuować wyprzedaż swoich gruntów i budynków, aby nie upaść. Nie ma przy tym gwarancji, że wielomilionowy zastrzyk ją uratuje

We wtorkowy wieczór Stanisław Borkowski, prezes zarządu Uzdrowiska Konstancin Zdrój (UKZ) oraz Piotr Marczak, członek zarządu spółki do spraw finansowych spotkali się z władzami gminy. W prezentacji planów restrukturyzacji wzięli również udział starsi wiekiem mieszkańcy miasta, związani przede wszystkim z Towarzystwem Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina (TMPiZK).

Ucieczka przed upadłością
Przy okazji tegorocznych obchodów 100-lecia powstania jedynego mazowieckiego uzdrowiska, obecni dostali gorzką pigułkę. Jak bowiem ujawnili panowie zarządzający uzdrowiskiem od 7 miesięcy, balansuje ono na granicy upadłości i są potrzebne pilne działania, które umożliwią firmie dalsze funkcjonowanie. Na koniec ubiegłego roku jej zadłużenie sięgnęło 44 mln zł i spółka nie była w stanie nawet spłacać odsetek, ponieważ na bieżącej działalności osiągnęła prawie 9 mln zł straty. Aby pilnie ratować firmę w listopadzie zarząd sprzedał za 10,9 mln zł uzdrowiskową nieruchomość przy ul. Gąsiorowskiego. Co ciekawe, kupił ją od spółki ten sam fundusz inwestycyjny, który... jest właścicielem UKZ.
Co robi zarząd uzdrowiska, żeby ratować konstancińską perłę? Tnie koszty. W ubiegłym roku wypowiedzenie otrzymało 29 z 215 pracowników uzdrowiska, głównie personel pomocniczy. Wśród tych, którzy pozostali, zdecydowana większość to lekarze i pielęgniarki. Kolejnym ruchem było zwiększenie komercyjnej sprzedaży usług. Do tej pory uzdrowisko utrzymywało się głównie z kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ale ponieważ to źródło przychodów jest coraz bardziej niestabilne (trwa kolejna reforma opieki medycznej), uzdrowisko zakłada, że coraz więcej pacjentów m.in. za rehabilitację kardiologiczną, neurologiczną i onkologiczną będzie płaciło z własnej kieszeni. Uzdrowisko ma również wkrótce zaoferować leczenie chorób zawodowych, otyłości, a także długotrwałą opiekę nad osobami starszymi.
Jeśli strategia Stanisława Borkowskiego i jego współpracowników wypali, w 2019 roku spółka ma osiągnąć... zerowy wynik finansowy, a dopiero w kolejnych latach wypracowywać zysk.

Eva Park to porażka
Aby ten scenariusz miał szansę powodzenia, w bieżącym oraz 2018 roku uzdrowisko ma zamiar pozbyć się balastu w postaci wysokiego zadłużenia. To oznacza wyprzedaż wszelkich nieruchomości, które są niewykorzystywane przez spółkę oraz części... działających obiektów. W pierwszej kolejności pod młotek mają pójść działki przy ul. Wierzejewskiego oraz dwie przy ul. Mostowej, obok Hugonówki (obecnie dzierżawi je gmina i jest żywo zainteresowana ich zakupem). W dalszej kolejności sprzedane mają być hotel z restauracją Konstancja, Cafe Beza w Parku Zdrojowym (dość dobrze prosperująca), a także odzyskany w minionym roku piękny pałacyk Zagłobin (znany też jako rezydencja Seydla), który prawem kaduka przez lata zajmował były prezes PZU. Za tą ostatnią nieruchomość spółka chciałaby uzyskać 31 mln zł i dlatego ogłoszenia mają trafić także do potencjalnych oferentów zza granicy.
Ku zaskoczeniu obecnych, na spotkaniu prezes uzdrowiska oświadczył, że bardzo chętnie sprzedałby także sztandarowy, pięciogwiazdkowy obiekt firmy Eva Park Life&Spa obok tężni. Wybudowano go za duże pieniądze, a teraz... nie jest w stanie się utrzymać, ponieważ „jest za mały” (to słowa prezesa). – Nie mogę go sprzedać, ponieważ ktoś wziął unijne pieniądze na jego budowę – tłumaczył Stanisław Borkowski.
Spółka zamierza oprzeć swoją działalność o biały domek oraz szpital przy ul. Sue Ryder, obecnie rozbudowywany. – Jesteśmy jedynym uzdrowiskiem kardiologicznym na Mazowszu – przypomniał prezes Borkowski.

Zmieńcie nazwę na biuro sprzedaży
Zgromadzeni nie kryli oburzenia, że zarząd UKZ skupił się w swojej strategii na sprzedaży gruntów, a także obiektów, w których spółka mogłaby prowadzićleczenie. Wyrażali także obawę, co będzie jeśli działek i budynków zbyć się nie uda. – Powinniście zmienić nazwę spółki na biuro sprzedaży nieruchomości. Ja zęby zjadłem na prywatyzacjach i na tych przekrętach – grzmiał rdzenny mieszkaniec Konstancina Tadeusz Koss, zanim ostentacyjnie wyszedł z sali.
Inni mieszkańcy, w tym radna powiatowa Maria Mioduszewska, przypominali, że kiedy w 2011 prywatyzowano konstancińskie uzdrowisko, oni protestowali właśnie po to, aby nie doszło do sytuacji, w której obecnie znalazło się przedsiębiorstwo. Na takie uwagi członkowie zarządu niezmiennie odpowiadali: Jesteśmy w spółce od niedawna, my taki stan zastaliśmy.
Czesława Gasik, prezes TMPiZK zaapelowała do burmistrza i radnych, aby ustalili dla obecnych nieruchomości uzdrowiska taki plan zagospodarowania, aby w przyszłości można było prowadzić na nich wyłącznie działalność uzdrowiskową. Andrzej Cieślawski, przewodniczący rady miejskiej, zapowiedział, że takie regulacje zostaną wprowadzone, ponieważ władzom miasta bardzo zależy, aby pozostało ono uzdrowiskiem.
Piotr Chmielewski


Przeczytaj też
Derby na remis (2017-10-27)
Gęsta atmosfera wokół tężni (2017-10-13)
Mały biznes kwitnie w Zalesiu (2017-09-01)
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Podtruła się gazem. Policja przybyła na czas!
· W oczekiwaniu na 724
· Zbliża się zielony przełom
· Nagrody dla przedszkolaków
· Było pogotowie, będą sale konferencyjne
· Z flagami narodowymi i śpiewem
· Nie chcą w sąsiedztwie blokowiska
· Przy Nadarzyńskiej i Kilińskiego zaparkuje 200 aut
· Na szeroką Powsińską jeszcze poczekamy
· Dzielnica pełna kultury
· Skasowali wjazd i każą go robić od nowa
· Świąteczni biegacze: Patriotyzm zobowiązuje
· W Józefosławiu będą dwa nowe ronda
· Górka znów dała w kość biegaczom
· Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle?
· Las słupków zamiast równania pobocza
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Pierwsze dyktando rozstrzygnięte
· Wypożyczalnie rowerów wrócą wiosną?
· Podwodna, a nie Rzeczna
· Jak słoń w składzie porcelany
· Narodowe Święto Niepodległości
· Nowa hala Sportowym Obiektem Roku
· Bałagan na cmentarzu?
· Prezenty dla trojga nowych grodziszczan
· Grodzisk jeszcze poczeka na nową halę
· Pościg przez trzy powiaty zakończony tragiczną śmiercią
· Zdrowe powietrze dla przedszkolaków
· Poszukiwania tajemniczej informatorki
· Szkolna jak malowana
· Nowe drzewa przy Pszczelińskiej
· Tu na ambitną sztukę i informację nie czekasz
· Łupem szajki padły auta za 9 mln zł
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2017  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest