Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 maja 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 maja 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 maja 2017 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 661), 2017-03-10
Strażak ma trafić za kraty

GÓRA KALWARIA/KONSTANCIN-JEZIORNA Surowy wyrok dla 64-letniego Edwarda P., który jadąc do pożaru strażacką scanią zmiażdżył w Brześcach fiata cinquecento. Kierująca nim kobieta zginęła na miejscu. Wyrok jest nieprawomocny

Dwa lata więzienia, pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów i nakaz zapłacenia po 20 tys. zł córce i mężowi tragicznie zmarłej Doroty Fornal. Tak dotkliwego dla oskarżonego orzeczenia sądu nie oczekiwała nawet piaseczyńska prokuratura, która wnioskowała o rok pozbawienia wolności, trzyletni zakaz kierowania samochodami oraz zapłatę 40 tys. zł. – Wyrok jest bardzo surowy – skomentował Edward P. szybko opuszczając salę rozpraw piaseczyńskiego sądu. Mężczyzna zapowiada apelację, bo wygłoszone w poprzedni poniedziałek orzeczenie nie jest prawomocne.
Wyrok satysfakcjonuje bliskich zmarłej, bo o taką karę zabiegał ich pełnomocnik. – Przy takiej tragedii żaden wyrok nie będzie sprawiedliwy. Dla mnie najważniejsze jest to, że uznano winę strażaka, bo on od samego początku szedł w zaparte, że sprawcą wypadku była moja żona. Nie planuję odwołania od wyroku, ponieważ nie wierzę w surowsze orzeczenie sądu wyższej instancji – skomentował Zbigniew Fornal, mąż ofiary.

Pierwszy kurs scanii
Do tragedii doszło w niedzielę wyborczą 30 listopada 2014 roku w centrum Brześc. Około godz. 13 miejscowa, 53-letnia nauczycielka, skręcała w lewo na teren szkoły. W tym momencie w jej fiata ciquecento uderzyła z ogromną siłą scania, która pędząc w stronę Konstancina-Jeziorny wyprzedzała kolumnę pojazdów i wysepkę z kostki brukowej na środku jezdni. Kobieta nie miała żadnych szans na przeżycie. Maksymalnie obciążony wodą i paliwem czerwony wóz jak taran pchał fiata przed sobą przez 75 metrów.
To był pierwszy kurs nowej scanii, którą strażacy z OSP w Bielawie dwa dni wcześniej odebrali od władz miasta. Trzech kierowców wybrało się tej feralnej niedzieli na przejazd próbny, byli ubrani po cywilnemu. Kiedy zostało im około 5 km do Góry Kalwarii, odebrali wiadomość o palącym się garażu w Kępie Okrzewskiej. Postanowili, że zawrócą do remizy, przebiorą się w uniformy, zabiorą kolegów i ruszą na akcję.
Jak wynika z ustaleń biegłych, w centrum wsi, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h, Edward P. rozpędził 25-tonowy wóz do około 90 km/h. – To był kowbojski wybryk. Oskarżony wyprzedzał kolumnę samochodów na wysokości szkoły i przejścia dla pieszych ze znakiem „Agatką” – grzmiał mecenas Marcin Zawistowski, pełnomocnik pokrzywdzonych.
– Ta prędkość była zbyt duża nawet jak dla samochodu uprzywilejowanego. Uniemożliwiła kierowcy szybką reakcję – oświadczył przed sądem Wojciech Pasieczny, biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.
– Po to są samochody uprzywilejowane, żeby mogły przekroczyć prędkość. Na karetkę czy straż pożarną pokrzywdzeni nie mogą czekać w nieskończoność – polemizowała z nim obrończymi strażaka z Bielawy.

Takiej jeździe na akcję brak sensu
Sędzia Rafał Janiszowski-Downarowicz uzasadniając wyrok przekonywał, że „oskarżony naruszył wszelkie zasady ruchu drogowego”. – Owszem oskarżony jadąc pojazdem uprzywilejowanym mógł złamać przepisy ruchu drogowego, natomiast cały czas obowiązywało go zachowanie szczególnej ostrożności – argumentował. – Jadąc ratować cudze życie, oskarżony nie miał prawa narazić i odebrać innego życia. Przecież to by w ogóle nie miało sensu. Po co byłyby akcje ratownicze, skoro po drodze mogłoby zginąć więcej osób niż jest zagrożonych w pożarze.
Sąd przesłuchał 18 świadków, aby ustalić m.in. czy scania przed wypadkiem miała włączony sygnał dźwiękowy. Ostatecznie sędzia oznajmił, że scania jechała bez nich, a zeznania dwóch innych strażaków towarzyszących oskarżonemu uznał za fałszywe. – Wszyscy świadkowie niezależni stwierdzili, że nie było słychać sygnałów dźwiękowych – kiedy sędzia wygłaszał te słowa, Edward P. kręcił z niedowierzania głową. – Była kobieta, która zeznała, że przez okno słyszała sygnał – przekonywał skazany poza salą sądową.

Nie padło „przepraszam”
Na początku procesu oskarżony nie przyznał się do winy. Składając wyjaśnienia opowiadał, że „fiat nagle wyjechał z wyprzedzanej kolumny samochodów”. – Nie zahamowałem, bo było ryzyko, że przewrócę wóz – tłumaczył i dodał, że nie zdawał sobie sprawy, iż przez kilkadziesiąt metrów pcha zmiażdżonego fiata. – Nie widziałem go zza kierownicy. Myślałem, że uderzył w nasze koło i odbił się – tłumaczył. Wydając wyrok sąd uznał, że Dorota F. „przyczyniła się do wypadku, co jednak nie może skutkować uniewinnieniem oskarżonego”.
Na sali sądowej nie padło z ust oskarżonego słowo „przepraszam” w kierunku rodziny zmarłej. Na ostatniej rozprawie Edward P. oświadczył: Ubolewam, że nie mogłem nic zrobić, aby nie doszło do wypadku.
Piotr Chmielewski


Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Co dalej z budynkiem po OSP?
· Poczta nie zwiększy liczby pracowników
· Będzie fontanna! Czyli nowe życie rynku
· Zakochani (w Wiśle) są wśród nas
· Wreszcie! Zaczęło się wielkie równanie dróg
· Widniej w Bobrowcu
· Fontanna zaprasza mieszkańców
· Niech wrócą złote lata dla Brzanki
· Bariery przed przeprawą
· Aleja Kalin zamknięta do czerwca?
· Sadzą drzewa na potęgę
· Święto angielskiej piosenki
· Prokuratura rozbija bank
· Ekshumacja pod osłoną nocy
· Życie w dwóch epokach
· Wytną drzewa, żeby zbudować halę
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Nastał Rok Ignacego Kozielewskiego
· Wszystko dla zdrowia w Wolicy
· Uwaga na żółte tablice i strzałki
· Złowili górę ryb
· Świetlica wiejska na miarę czasów
· Balon zmierzył jakość powietrza
· Wkrótce rozkopią Nadarzyńską
· Powstała Powiatowa Rada Rozwoju
· W Domaniewie powstanie świetlica
· Galeria Figur Stalowych: wystawa inna niż wszystkie
· WKD szykuje się do remontu
· Rafał Biały poleci w Dniu Sportu
· Mieszkańcy: Mamy dość! W starostwie też mają ich dość
· Elewacje, jak koszulki Legii: biało-czarne
· Poukrywana marihuana
· W Międzyborowie pojedziemy w kółko
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2017  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest