Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 sierpnia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 sierpnia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 sierpnia 2019**


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 693), 2017-11-03
Cisi bohaterowie

GÓRA KALWARIA Władysława Chromnik, 91-letnia mieszkanka miasta, a także jej rodzina otrzymali odznaczenie Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Z narażeniem życia pomogli Henrykowi Prajsowi zbiegłemu z kalwaryjskiego getta

Pani Władysława (z domu Pokorska) jest bardzo skromną osobą. O wielkim wyróżnieniu przyznawanym nie-Żydom przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Yad Vashem z Jerozolimy, które otrzymała jej rodzina, długo wiedziały nieliczne osoby. Głośno zrobiło się o tym trzy tygodnie temu, kiedy 91-latkę oraz jej siostrę jako odznaczonych zaprosił do swojego pałacu prezydent Andrzej Duda. W piątek kwiaty cichej bohaterce wręczył w ratuszu burmistrz Dariusz Zieliński.

Ucieczka przed zagładą
Rodzina Pokorskich po zakończeniu wojny, w poszukiwaniu lepszego życia, zamieszkała w Górze Kalwarii. – Zajęliśmy nędzną budę w podwórku przy ul. 3 Maja – wspomina kobieta. Później pani Władysława wprowadziła się do mieszkania przy obecnej ul. Piłsudskiego i tak pozostało do dziś. Jej rodzice , Katarzyna i Jan, zmarli wiele lat temu i zostali pochowani na cmentarzu w Górze Kalwarii.
Fakty, które doprowadziły do tego, że Pokorscy otrzymali odznaczenie od Yad Vashem wydarzyły się w Podwierzbiu koło Maciejowic, po drugiej stronie Wisły. – Nasz dom zniszczyły bomby. Mieszkaliśmy w ziemiance. Rodzice mieli nas siedmioro – opowiada 91-latka.
Jak wynika ze wspomnień Henryka Prajsa, pojawił się on w życiu Pokorskich jesienią 1943 roku. Wywodzący się z ubogiej żydowskiej rodziny mieszkaniec Góry Kalwarii podczas kampanii wrześniowej został ranny, a jego pułk szwoleżerów rozwiązano. Mężczyzna wrócił do rodzinnego grodu i wraz z trzytysięczną społecznością żydowską został zapędzony do utworzonego w mieście getta. Jeszcze przed jego likwidacją, w lutym 1941 roku, uciekł. Deportowani z getta Żydzi, w tym najbliżsi Henryka Prajsa (nie dali się namówić na wspólną ucieczkę) zginęli w obozie koncentracyjnym.
Ratując się mężczyzna skierował swoje kroki na południe. Miał szczęście do ludzi, którzy nie odmawiali mu pomocy. Ponieważ w drugiej połowie 1943 roku po wschodniej stronie Wisły robiło się coraz bardziej niebezpiecznie, Henryk Prajs przeprawił się na drugi brzeg. Tam na nadrzecznych łąkach, głodny, spotkał Katarzynę Pokorską prowadzącą krowę. – Dała mi chleb i powiedziała, że jeśli chcę, mogę iść do jej domu, rodzinę ma dużą, żyją w biedzie i niewiele będzie mogła pomóc – relacjonował po latach ocalony.

Z pistoletem przy skroni
Pokorscy urządzili nieznajomemu kryjówkę. Żeby do niej wejść, trzeba było podnieść w podłodze deskę za łóżkiem. Miał się w niej chować na wypadek niebezpieczeństwa. Na co dzień Henryk Prajs pomagał rodzinie i jako krawiec odwdzięczał się jej szyjąc ubrania z powierzonych materiałów. O jego umiejętnościach wkrótce dowiedzieli się inni zaufani mieszkańcy Podwierzbia. – Ponieważ o krawca w tej okolicy było bardzo trudno, ludzie zaczęli przynosić coraz więcej materiału na ubrania. Za wykonaną pracę płacili żywnością – opowiadał obecnie 100-letni Prajs.
– Taty w tym czasie nie było. Został wywieziony na roboty przymusowe. Zgłosił się, kiedy Niemcy chcieli zabrać jedną z moich sióstr – wspomina Władysława Chromnik.
Za ukrywanie Żydów groziła śmierć. W styczniu 1944 roku do domu Pokorskich niespodziewanie weszło pięciu SS-manów. Henryk Prajs nie zdążył się ukryć. Jeden z Niemców zapytał Katarzynę Pokorską, czy jest jej synem. Blada, trzęsąc się ze strachu dwukrotnie odpowiedziała twierdząco. Dwa miesiące później do tego samego domu wtargnęli dwaj tajniacy z pistoletami. Prajsowi i tym razem nie udało się schować pod podłogą, ale położył się na łóżku, na nim pani Katarzyna zdążyła w pośpiechu ułożyć słomę, a następnie troje dzieci i przykryła je pierzyną. Tym razem poszukując zbiega Niemcy przyłożyli kobiecie pistolet do głowy i kazali jej przysięgać, że mężczyzna rzeczywiście kilka dni wcześniej odszedł w stronę Wisły, jak się zarzekała. Tak zrobiła. – Wszystkie dzieci płakały i mówiły „mamo, boimy się”. Ja uważam, że w tym wszystkim był Bóg. Gdyby Niemcy mocniej poszukali, to znaleźliby pana Henryka – uważa dziś pani Władysława.
– Od tamtego zdarzenia na Pokorską zacząłem mówić „mamo” i ona potraktowała mnie jak syna – wspominał Henryk Prajs. Aby nie narażać dłużej rodziny, po kilkunastu miesiącach ukrywania się w Podwierzbiu, mężczyzna pożegnał się i przeprawił na drugi brzeg.
Piotr Chmielewski

tagi:    Wiesława Chromnik    Yad Vashem

Przeczytaj też
Sztuka nieuchwytna słowem (2018-11-23)
Jadąc na wystawę zgubiła obrazy (2017-09-22)
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Giełda pracy powstanie przy Nadarzyńskiej
· Śmiertelny wypadek w Brześcach
· Fatalna Działkowa
· Park w Zamieniu pod skrzydłami konserwatora
· Upamiętniono oddział porucznika „Lawy”
· 100 lat Państwowej Inspekcji Sanitarnej
· Próba podpalenia dworku Ryxów?
· Ruszyła rozbudowa ul. Marii Świątkiewicz
· Ciężarówka i 7 bmw uszkodzonych
· Nowy wicewójt, sekretarz i dwóch nowych radnych
· Znalazł w lesie rower Veturilo i... ma problem
· Samorządy stracą na rządowych zmianach
· Do sejmu z Koalicji Obywatelskiej i PiS
· Powstaje film z udziałem biało-niebieskich
· Kulturalna karawana
· „Filia” szkoły w Lesznowoli prawie gotowa
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2019  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest