Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 29 maja 2020**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 29 maja**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 29 maja**


wydanie pruszkowsko-grodziskie (nr 255), 2008-07-25
Orkiestra z pasją

Dwa złote medale wywalczone w silnej stawce 50 zespołów z całej Europy i dodatkowo indywidualne wyróżnienie dla dyrygenta przywiozła Nadarzyńska Orkiestra Dęta z III Międzynarodowego Europejskiego Konkursu Orkiestr Dętych. Odbywał się on w dniach 4-6 lipca w Rastede, w Niemczech.

- Początki nie były łatwe - wspomina Mirosław Chilmanowicz, dyrygent i kapelmistrz orkiestry, a zarazem jej twórca i „dobry duch”.
- Orkiestra powstała w marcu 1998 roku, a więc dokładnie 10 lat temu, z inicjatywy władz gminy Nadarzyn, które postanowiły ożywić przedwojenne tradycje strażackiej orkiestry dętej działającej przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Nadarzynie. Otrzymałem wtedy propozycje zorganizowania takiego zespołu, a ponieważ chyba każdy muzyk marzy o prowadzeniu własnej orkiestry, przyjąłem ją.

Samorząd zainwestował

Wybór Chilmanowicza nie był przypadkowy. Jako kapelmistrz i tamburmajor Orkiestry Reprezentacyjnej Wojska Polskiego, choreograf pokazów wojskowej musztry paradnej, a zarazem instruktor na kursach kapelmistrzów i tamburmajorów dla zespołów amatorskich - nadawał się do tej misji idealnie. I nie zawiódł pokładanych w nim nadziei…
- Zacząłem od skupowania instrumentów na wyprzedażach, targach i innych tego typu „okazjach”. Na nowe początkowo nie było pieniędzy. Na pierwszą rekrutację do orkiestry zgłosiło się kilkanaście osób, ale już po kilku próbach zostało raptem osiem. Nauka gry na instrumentach dętych jest bardzo trudna, szczególnie dla tych, którzy do tej pory tego nie próbowali. To nie nowoczesny elektroniczny keyboard, na którym prawie od razu można coś zagrać. Tu czasami trzeba ćwiczyć przez wiele miesięcy, żeby wreszcie wydobyć te dźwięki, o które chodzi. Liczy się więc cierpliwość, upór i zapał. Nie poddawaliśmy się. Kolejne rekrutacje i kolejne miesiące prób zaczynały już przynosić pierwsze efekty. Po niecałym roku, na Boże Narodzenie daliśmy pierwszy występ - przed publicznością w Nadarzynie wystąpiliśmy z koncertem kolęd. To już było coś!
Okres budowania zespołu trwał ponad pięć lat… Pięć lat uporczywych ćwiczeń, opanowywania coraz szerszego repertuaru, zdobywania doświadczeń i zaufania do siebie nawzajem.
- To był dla nas wszystkich trudny okres wymagający ogromnego uporu i dużej wiary, że w końcu się nam uda - wspomina Chilmanowicz.
- Dlatego tym bardziej należą się wyrazy najwyższego uznania i podziękowania z naszej strony za życzliwość oraz pomoc finansową i organizacyjną, jaką otrzymywaliśmy ze strony władz Nadarzyna. Szczególnie za osobiste zaangażowanie wójta Janusza Grzyba oraz całej rady gminy. Wierzyli w nas od początku i mimo znaczących nakładów poniesionych na utrzymanie i rozwój orkiestry, nawet w tych pierwszych latach, gdy nie było jeszcze osiągnięć - nie skąpili nam pomocy. Nowe instrumenty, mundury, wyjazdy, a nawet lepsza siedziba orkiestry w nowym budynku OSP. To wszystko było z ich strony bardzo długofalową inwestycją w popularyzację gminy i budowanie jedności terytorialnej mieszkańców. Ale to była dobra inwestycja!

Klucz do sukcesu - pasja

W Nadarzynie udało się to, co nie wyszło wielu innym gminom w Polsce. W kraju istnieje ok. 1300 orkiestr dętych, z czego ok. 850 strażackich. Większość z nich, to tradycyjne wiejskie orkiestry stawiające sobie za główny cel uświetnienie lokalnych uroczystości kilkoma „umpa-umpa-marszami” - i na tym koniec. Wiele z nich, nawet tych w większych i bogatszych gminach, próbowało, inwestując niemałe pieniądze, by rozwinąć działalność na szerszą skalę. Niestety, bez powodzenia. Co zatem zdecydowało o sukcesie Orkiestry Dętej OSP w Nadarzynie?
Ludzie z pasją! Ci z władz gminnych, którym „chciało się chcieć” inwestować w coś, co niekoniecznie musiało im „się zwrócić”. No i mieszkańcy - ci, którzy zdecydowali się na to „towarzyskie muzykowanie”, poświęcając cały swój wolny czas i energię. A najbardziej Pan Mirek (dla starszych po prostu Mirek), który dzięki swojemu zaangażowaniu stał się osobą popularną w całej gminie, mimo, że sam w niej nie mieszka (!). Za to swoją pasją do muzyki, zapałem i uśmiechem zaraża innych. Orkiestra liczy w tej chwili 55 podobnych do niego pasjonatów w wieku od 10 do ponad 50 lat.
- Jesteśmy otwarci dla wszystkich chętnych - mówi kapelmistrz Mirek. - Toteż mamy w tej chwili w zespole pełny przekrój zawodowy od uczniów szkół podstawowych, po pracowników naukowych i dyrektorów dużych firm. Od ubiegłego roku staliśmy się też orkiestrą międzynarodową - dodaje ze śmiechem. - Gra z nami Chińczyk, syn jednego z prezesów pobliskiego Centrum Chińskiego w Wólce Kosowskiej. Kluczową rolę w naszym sukcesie gra znakomita atmosfera i poparcie środowiska. To ta atmosfera sprawia, że stajemy się orkiestrą w dużej mierze rodzinną - w pełnym znaczeniu tego słowa. Członkowie zespołu wciągają do niego po kolei swoje rodziny. Ot, choćby Walewscy - on, lekarz z zawodu, od lat gra w orkiestrze na puzonie, wciągnął za sobą najpierw córkę (saksofon), potem syna (klarnet), a od tego roku dochodzi druga córka (flet), no i żona, bo jak mówi, sama w domu siedzieć nie będzie. Podobnie Piętka, który wciągnął za sobą do orkiestry dwóch synów. Także Nowińscy, i Oloś, i Piecha… No, a skoro już tak rodzinnie, to i w wymiarze wewnętrznym tej rodzinności mamy w naszym zespole sukcesy niemałe - pierwsze nasze orkiestrzane małżeństwo też już jest! Tylko patrzeć jak pojawią się pierwsze orkiestrzane maluchy - je też nauczymy grać!
Wszystkie koncerty orkiestry w Nadarzynie i okolicach zbierają nadkomplet publiczności. I to nie z powodu lokalnego patriotyzmu, a dlatego, że to doskonała zabawa, którą zarażają widzów i słuchaczy. Nie ma tam nic z „nudnego żempolenia”. Jest za to wspólne poznawanie muzyki, muzyczne konkursy i zagadki, a często też inscenizacje wizualne prezentowanych utworów.
- Gramy dużo muzyki poważnej, ale nie chcemy zanudzać słuchaczy, więc przemycamy trochę muzycznej edukacji i zabawy - mówi Chilmanowicz. - Jeśli zapowiadam, że zagramy taką, czy inną suitę, to jednocześnie podpowiadam co w niej można usłyszeć, np. taniec robaków! I czasami sami się w te robaki wcielamy. Widzę, że wtedy widownia słucha i reaguje! A przecież o to chodzi, by muzyka była żywa i zrozumiała!...

Pasmo sukcesów
Ostatnie sukcesy nadarzyńskiej orkiestry nie powinny dziwić, ponieważ od lat należy ona do ścisłej czołówki krajowych orkiestr dętych. Wystarczy wymienić dwa pierwsze miejsca w Wojewódzkim Przeglądzie Orkiestr w Siedlcach przed dwoma laty, drugie miejsce w Międzyregionalnym Konkursie Orkiestr w Siemiatyczach w 2006 roku czy też pierwsze miejsce w Wojewódzkim Przeglądzie Orkiestr w Józefowie, w roku ubiegłym. W roku 2007 orkiestra z Nadarzyna w konkursie „Flicorno d Oro” we Włoszech zajęła siódme miejsce, rywalizując głównie z orkiestrami zawodowymi.
Rok 2008 jest dla zespołu rokiem szczególnym, bo to X-lecie powstania orkiestry. Uczcili go w sposób szczególny - pasmem dalszych sukcesów - nie tylko laurami przywiezionymi z III Międzynarodowego Konkursu Orkiestr w Rastede - wspomnianymi na wstępie złotymi medalami za koncert i za przemarsz oraz indywidualnym wyróżnieniem dla dyrygenta. Wcześniej, w maju uczcili X rocznicę swojego powstania pięknym koncertem w Nadarzynie z udziałem Krystyny Prońko, która śpiewała z akompaniamentem orkiestry. Z tej okazji wydali też płytę - drugą już w historii zespołu (pierwsza w 2005 r). Obie płyty nagrane były w Studio S2 Polskiego Radia. A potem już jakby mimochodem i przy okazji:
- 15 czerwca - pierwsze miejsce, puchar i Grand Prix w Mazowieckim Przeglądzie Orkiestr Dętych w Ursusie.
- 29 czerwca - dwa pierwsze miejsca w eliminacjach do Międzywojewódzkiego Przeglądu Orkiestr Strażackich w Suwałkach i wygrane kwalifikacje do przyszłorocznego Ogólnopolskiego Festiwalu Orkiestr Strażackich
Oprócz licznych koncertów dla publiczności w wielu miastach w Polsce brali też udział w uroczystościach państwowych na Zamku Królewskim w Warszawie, w Pałacu Prezydenckim i przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Koncertowali także w Czechach i na Ukrainie. Szczególnie ukraińskie koncerty z Chórem Katedry Siedleckiej zapadły im głęboko w pamięci. Po występie w Równem dla tamtejszej Polonii ukraińskiej w księdze pamiątkowej orkiestry znalazł się wpis: „Dziś poznałem ludzi z Nadarzyna - jestem dumny, że jestem Polakiem”.
Olgierd Lewan
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Wyniki badań wody z rzeki są szokujące!
· 16-latek zastąpił 38-latka
· Powiększą parking przy urzędzie
· Epidemia nie wpłynęła na rynek nieruchomości
· Wizualizacja nowego targowiska
· Czy na Gminnej powinny pojawić się spowalniacze?
· Śmiertelny wypadek na Chyliczkowskiej
· Wiemy jak będzie wyglądał nowy basen
· Zaparkował przed sklepem i... zapłacił 150 zł mandatu
· Umożliwili dalszy remont willi „Zameczek”
· Rusza piaseczyńska wąskotorówka!
· Czy wzdłuż Puławskiej Bis powstanie nowa linia energetyczna?
· Psy niszczą miejską zieleń
· Coraz więcej dzieci w przedszkolach
· OSP Jeziorna na ukończeniu
· Pożegnanie zamordowanej nastolatki
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2020  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest