Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 25 stycznia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 25 stycznia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 25 stycznia 2019 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 322), 2009-12-11
Mistrz z sąsiedztwa

Mieszkający w Zalesiu Górnym Robert Roszkiewicz jest niezwykle utytułowanym zapaśnikiem, który m.in. dwukrotnie triumfował w Mistrzostwach Polski juniorów. Może się także pochwalić tytułem Mistrza Stanów Zjednoczonych, który wywalczył w 2004 roku, przechodząc do historii amerykańskich zapasów. Obecnie zalesianin jest jednym z osobistych trenerów Mariusza Pudzianowskiego, którzy przygotowywali go do dzisiejszej walki w formule MMA (mieszane sztuki walki) z Marcinem Najmanem

Robert Roszkiewicz oraz jego brat bliźniak - Hubert, od najmłodszych lat interesowali się sportem.
- Chcieliśmy spełniać się w jakiejś dyscyplinie, ale długo nie mogliśmy się na żadną zdecydować - opowiada Robert Roszkiewicz. Ojciec bliźniaków, Marek Roszkiewicz, wielokrotny reprezentant Polski w zapasach w stylu wolnym, zaszczepił w swoich synach zapaśniczego bakcyla.
- Może to dziwne, ale od kiedy pamiętam chwaliliśmy się, że trenujemy zapasy, tak jak nasz ojciec, mimo że to nie była prawda. W końcu któregoś dnia tata zapisał nas na treningi w Gwardii Warszawa. Mieliśmy wtedy po 14 lat i tak to się zaczęło.
Kariera bliźniaków rozpoczęła się w 1994 roku i potoczyła się błyskawicznie. Robert w 1997 roku został Mistrzem Polski juniorów, a Hubert zajął 3. miejsce. W kolejnym roku Robert Roszkiewicz powtórzył sukces i wywalczył także puchar kraju. W 1998 zajął 6. miejsce na Mistrzostwach Świata juniorów w Las Vegas w Stanach Zjednoczonych. Rok później Hubert Roszkiewicz dołożył do sukcesów braci brązowy medal Mistrzostw Polski seniorów.
- Potem jeszcze zdobyłem 4. miejsce na seniorskich Mistrzostwach Polski, ale można powiedzieć, że ten etap w moim życiu się zakończył. Zarówno warunki do treningów, jak i stypendia w Polsce były bardzo słabe. Miałem różne marzenia, które chciałem spełnić, a w kraju raczej nie było na to szans. Stwierdziliśmy, że najlepszym wyjściem dla nas będzie połączenie sportu i nauki. Dlatego zaraz po maturze wyjechaliśmy do USA - opowiada sportowiec.

Rozłożył Amerykę na łopatki

Bracia Roszkiewicz zamieszkali u swojego wujka niedaleko Filadelfii. Przez kilka miesięcy uczyli się angielskiego i przygotowywali do sezonu zapaśniczego, który rozpoczęli jako studenci Northwest College w stanie Wyoming.
- Dostaliśmy tam stypendium sportowe i mieszkaliśmy w bardzo pięknym miejscu w pobliżu Parku Narodowego Yellowstone - mówi zapaśnik. Bracia Roszkiewicz w 2004 roku skończyli dwuletni college na kierunku biznes i marketing (licencjat). Podczas swoich występów dla uczelni Robert Roszkiewicz aż trzy razy zapisał się w księdze zapaśniczych sław Ameryki, do której po każdym sezonie trafia zaledwie ośmiu sportowców z najlepszymi wynikami. W 2004 roku jako jedyny Polak w historii zdobył uniwersyteckie Mistrzostwo Stanów Zjednoczonych wersji NJCAA w kategorii 89 kg. Jego wynik z tego turnieju, którego finał oglądało kilka tysięcy osób w hali sportowej Rochester, do dzisiaj nie został przez nikogo pobity. Warto dodać, że oprócz indywidualnego sukcesu zespół z Polakami w składzie triumfował także w rywalizacji drużynowej, również zajmując pierwsze miejsce w USA. Robert Roszkiewicz został bohaterem miasteczka, w którym znajdowała się uczelnia, ponieważ jego drużyna zapaśnicza zdobyła pierwsze i jak dotąd jedyne zespołowe mistrzostwo Ameryki dla stanu Wyoming w jakiejkolwiek z dyscyplin. Po sukcesie zapaśników witała kilkusetosobowa grupa mieszkańców, dumnych ze sportowców.
- Po tych mistrzostwach biły się o mnie najlepsze uniwersytety, wśród których były m. in. Harward i Stanford. Wybrałem Lindenwood University w St. Louis, który zaproponował najlepsze warunki - mówi Robert Roszkiewicz.

Od zawodnika do trenera

W kolejnym sezonie w barwach nowej uczelni zapaśnikowi udało się powtórzyć drużynowy sukces - zespół zdobył Mistrzostwo Stanów Zjednoczonych w wersji NAJA. Jednak z powodu groźnej kontuzji Rober Roszkiewicz nie ukończył turnieju indywidualnego, ostatecznie plasując się na 6. miejscu.
- Moje pięć minut się skończyło. Ta kontuzja dała mi się bardzo we znaki i zakończyła karierę. Trafiłem na stół operacyjny i długo dochodziłem do siebie. Jednak kontynuowałem naukę i nie rozstałem się ze sportem. Zacząłem trenować uczniów szkoły średniej. Jako szkoleniowiec zostałem mistrzem stanu Ilinois z drużyną Tigers z Willing - opowiada Roszkiewicz. Po studiach, które sportowiec ukończył na uniwersytecie Lindenwood z tytułem magistra, został osobistym trenerem również sportów walki. - Sam dwukrotnie próbowałem w Stanach Zjednoczonych walk w klatkach i udało mi się wygrać oba pojedynki. Jednak swoją przyszłość wiązałem raczej z trenowaniem sportowców i tym zajmuję się do dzisiaj, już po powrocie ze Stanów Zjednoczonych.
Po latach Robert Roszkiewicz poznał zapasy od podszewki i ubolewa, że w Polsce dyscyplina o tak wspaniałych tradycjach przeżywa ogromne problemy finansowe.
- Przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie dostałem propozycję, żeby wznowić treningi i powalczyć o wyjazd na olimpiadę. Jednak kolidowało to z moimi planami zawodowymi i musiałem odmówić, mimo że medal olimpijski zawsze był moim marzeniem - wspomina Mistrz Ameryki. Trener dodaje, że w Polsce na zapasy brakuje pieniędzy, co uniemożliwia wielu utalentowanym sportowcom rozwinięcie skrzydeł.
- Kiedy byłem jeszcze w USA, Cael Sanderson, jedna z gwiazd uniwersyteckich zapasów, późniejszy złoty medalista olimpiady w Atenach, jako student podpisał kontrakt na 7 mln dolarów z jedną z firm produkujących sprzęt sportowy. U nas mimo wielu sukcesów w tej dyscyplinie, nie jest to możliwe. Nie da się utrzymać z profesjonalnego uprawiania zapasów. Kariera sportowa może trwać nie dłużej niż do 35 roku życia, a po jej zakończeniu wielu sportowców, którzy nic poza tym nie robili, ma ogromny problem, żeby się odnaleźć i zarobić na własne utrzymanie - dodaje.

Nauczyciel strongmana

Robert Roszkiewicz ostatnio został drugim trenerem Mariusza Pudzianowskiego, najsilniejszego człowieka świata, który od kilku miesięcy przygotowuje się do swojej debiutanckiej walki (11 grudnia) w formule MMA (mieszane sztuki walki) z bokserem Marcinem Najmanem.
- Dla mnie to ogromne wyróżnienie, że zostałem wybrany spośród wielu kandydatów, by pomóc mu w przygotowaniach - mówi Robert Roszkiewicz. - Zostałem jednym z trenerów Mariusza Pudzianowskiego dzięki temu, że jestem ekspertem dość znanego magazynu sportowego „Kulturystyka i fitness sport dla wszystkich” i obracam się w środowisku ludzi związanych ze sportami walki. Jeden z moich znajomych, Mirek Okniński dostał propozycję przygotowywania Pudziana do najbliższej walki i stwierdził, że mógłbym mu pomóc od strony zapaśniczej. Od dobrych trzech miesięcy trenuję razem z Mariuszem i myślę, że już w ten piątek pokaże wszystko, czego go nauczyłem.
Roszkiewicz przyznaje, że Mariusz Pudzianowski jest bardzo chłonnym zawodnikiem i szybko się uczy oraz, że bardzo poważnie traktuje treningi, dzięki czemu robi niesamowite postępy w zupełnie nowej dla siebie dyscyplinie. Dodaje również, że prywatnie Pudzian jest wspaniałą osobą, która nigdy się nie wywyższa, mimo swojej siły, sukcesów i popularności.
- Najlepszym dowodem na to, jak groźnym przeciwnikiem teraz może być Mariusz Pudzianowski są moje żebra - śmieje się Robert Roszkiewicz.
- Podczas jednego ze sparingów, półtora miesiąca temu, kiedy ćwiczyliśmy nowe chwyty, Mariusz niechcący złamał mi dwa żebra, a Mirkowi Oknińskiemu kość piszczelową. Dysponuje niesamowitymi, wręcz nadludzkimi warunkami. Przy wzroście 186 cm i wadze 136 kg ma zaledwie 1,5 proc. tkanki tłuszczowej. Dlatego uważam, że przejdzie do legendy. W tej chwili jest świetnie przygotowany kondycyjnie i ma doskonałą technikę. Stawiam wszystkie pieniądze na to, że dzisiaj wygra - dodaje jeden z trenerów Mariusza Pudzianowskiego.

Pojedynki gladiatorów

Walki w formule MMA (mieszane sztuki walki), podczas których na jednym ringu w szranki stają zawodnicy różnych dyscyplin i sztuk walki, zyskują popularność na całym świecie, ponieważ są niezwykle widowiskowe. Od pewnego czasu gale KSW (konfrontacja sztuk walki) odbywają się także w Polsce, przyciągając coraz więcej sympatyków.
- Dużo młodzieży widzi w Mariuszu Pudzianowskim wzór do naśladowania - mówi Robert Roszkiewicz. - To, że najsilniejszy człowiek świata zaangażował się w KSW, na pewno wpłynie na popularność tej dyscypliny w Polsce. U nas ciągle walki w formule MMA kojarzą się z bandziorami i z krwawym, pozbawionym reguł mordobiciem. Ale to stereotyp. KSW nie należy co prawda do najdelikatniejszych dyscyplin, ale tu również trzeba myśleć, ponieważ walki łączą techniki z wielu sportów. Pojedynki w formule MMA są o wiele mniej kontuzyjne niż np. boks, ponieważ liczy się tu przede wszystkim technika, zwinność i kondycja, a nie odporność na setki ciosów, które trzeba przyjąć na głowę. Mam nadzieję, że w przyszłości ludzie zmienią swoją mentalność i zaczną doceniać KSW, które będzie się u nas rozwijało.
W świadomości wielu ludzi tego typu walki uchodzą za pojedynki, w których wszystkie ciosy są dozwolone. Nic bardziej mylnego. W KSW obowiązują reguły, których należy przestrzegać we wszystkich sportach walki. Niedozwolone są ciosy, które mogłyby doprowadzić do kalectwa. Dzięki temu podczas gali KSW można oglądać zwinnych i silnych gladiatorów, którzy świetnie boksują, robią uniki, wykonują efektowne kopnięcia czy też potrafią sprowadzić przeciwnika do parteru i złapać w kleszcze miażdżącego uścisku. Tylko w KSW można zobaczyć np. rywalizację sumity z karateką czy strongmana z bokserem.
- W całej swojej karierze jeszcze nie spotkałem zawodnika, do którego czułbym taki respekt, nawet podczas sparingu. Mariusz ma tak niesamowitą siłę, że może w tej dyscyplinie odnieść ogromny sukces - przewiduje Robert Roszkiewicz.
Gala KSW, podczas której Pudzian zmierzy się z Najmanem, odbędzie się już dzisiaj wieczorem. Będzie można ją obejrzeć na antenie Polsatu.

FOTO: - W swojej karierze jeszcze nie spotkałem zawodnika, do którego czułbym taki respekt - o Mariuszu Pudzianowskim mówi jeden z jego trenerów Robert Roszkiewicz
Grzegorz Traczyk
Komentarze
nick: Bartek,     2009-12-11   22:25:42
Co wy ludzie piszecie (jest niezwykle utytułowanym zapaśnikiem,). Sam jestem zapaśnikiem i wiem że być mistrzem poski w zapasach to nic nowego i niezwykłego .
nick: Mirko,     2010-02-15   18:26:03
Pozazdrościć-Mistrz Uniwersytecki w USA i ukończone tam studia.Gratuluję i życzę powodzenia w pracy trenerskiej.
nick: Rafik,     2011-11-01   02:34:51
Kto takie głupoty wypisuje !!! Robert Roszkiewicz nigdy nie był Mistrzem Polski !!! Jakie 6 miejsce na Mistrzostwach Swiata !!! Muminki ( taka mieli ksywe ) to zadni zapasnicy
nick: Arecki AWF Warszawa,     2015-01-25   09:26:38
Roszkiewicz to zwykla dwulicowa pala. Jaki z niego zapaśnik? Poskładałem go w 5 minut. Podlizywal się Pudzianowi a on i tak go pognal

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Kiedy większe Auchan?
· Orkiestrowa kwesta udana jak nigdy
· Duży basen, hala, a może lodowisko?
· Zmienią adres na Świętojańską
· Leczcie się, ale nie uczcie
· Dokąd po kapustę i ziemniaki?
· Ekolodzy uniemożliwiają polowania na dziki
· Strażacy marzą o większej remizie
· Piesi na celowniku kierowców. Bez świateł się nie obejdzie?
· Podwyżka cen za odbiór odpadów
· Pijany uciekał przed policją! Są ranni i 8 uszkodzonych samochodów
· Zakaz im nie przeszkodził
· Odbiór śmieci: przyjdzie nam słono zapłacić!
· Sklep z trunkami pod przedszkolem?
· Z dojściem do metra było źle, będzie jeszcze gorzej
· Nowa rada nadzorcza prześwietli ZGK
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2019  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest