Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 7 sierpnia 2020**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 7 sierpnia**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 7 sierpnia**


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 324), 2010-01-08
Sylwestrowa bijatyka

Podczas sylwestrowej zabawy w znajdującym się w Józefosławiu klubie, który należy do żony Jana Dąbka, starosty piaseczyńskiego, doszło do bijatyki. Dwaj poszkodowani mężczyźni twierdzą, że pobił ich starosta i o całym incydencie powiadomili policję. Jan Dąbek przyznaje, że doszło do bójki, ale zaprzecza jakoby miał brać w niej udział. Twierdzi, że mężczyźni, którzy go oskarżają, mogli pobić się między sobą, a poza tym byli agresywni i wielokrotnie go obrażali

- Nad ranem między godz. 3 a 4 poszliśmy ze znajomymi zapalić. Kiedy skończyłem, stwierdziłem, że jak mamy już wychodzić, to jeszcze poleję po kieliszku - opowiada Mariusz G. Twierdzi, że na sali pojawiło się dwóch mężczyzn, których wcześniej nie było na balu sylwestrowym i zaczęli domagać się wódki.
- Jeden z nich próbował wyrwać mi butelkę i z tyłu dostałem czyś twardym w głowę. Chyba butelką - dodaje mężczyzna. - Złapałem się za głowę, zaczęła mi lecieć krew i wróciłem do palarni - mówi. Tam, jak opowiadają poszkodowani, pojawił się Jan Dąbek, który spytał, co się stało, a kiedy mu opowiedzieli, wyszedł do mężczyzn, którzy wcześniej szukali alkoholu.
- Po chwili pan starosta przyszedł do nas z powrotem i wtedy zapytałem ile kosztowałaby go ochrona. Powiedziałem, że od każdej pary mogli wziąć po 50 złotych więcej, wynająć ochronę i nie doszłoby do takiego incydentu. Wtedy pan Dąbek wyciągnął plik pieniędzy z kieszeni i rzucając je na stół powiedział: „To ja jestem tutaj twoją ochroną”. Powiedziałem, że nie chcę od niego żadnych pieniędzy - mówi mężczyzna.
- Pozbierałam banknoty, które starosta rzucił i włożyłam mu je do marynarki, mówiąc, że dziękujemy mu za zabawę i nie chcemy jego pieniędzy - dodaje żona jednego z mężczyzn.
- Doszło między nami do ostrej wymiany zdań, w tej chwili nie pamiętam dokładnie co mu powiedziałem - relacjonuje Mariusz G. - Pan Dąbek rzucił się do mnie z rękami, dostałem od niego pięścią w twarz i zaczęliśmy się szarpać za marynarki. Nagle znalazłem się na podłodze i zostałem skopany, nie wiem dokładnie przez ile osób. Wtedy mój brat zaczął odciągać pana Dąbka, a ja straciłem przytomność i więcej nie pamiętam.
Robert G. opowiada, że zaczął odciągać starostę, który razem z drugim mężczyzną w fioletowej koszuli kopał Mariusza G. - Kiedy go puściłem, odwrócił się do mnie i uderzył mnie w twarz - mówi Robert G.
Z relacji mężczyzny wynika, że po ciosie upadł na szklany stolik i rozciął sobie policzek. Natomiast Jan Dąbek oraz drugi mężczyzna zaczęli go kopać. Do bójki włączyli się kolejni mężczyźni, którzy odciągnęli bijących.

Bezpańskie pieniądze

Po bójce kilkoro ze świadków oraz jeden z poszkodowanych zaczęło dzwonić na policję i pogotowie. Z relacji poszkodowanych wynika, że żona wyprowadziła Mariusza G. na zewnątrz, gdzie odzyskał przytomność, ale zaczął wymiotować krwią. Następnie wrócił do środka, gdzie czekał na pomoc medyczną.
- Strasznie bolało mnie również w klatce piersiowej - przypomina sobie poszkodowany. Pierwsze na miejscu pojawiło się pogotowie, które zabrało Mariusza G. do szpitala, ponieważ miał podejrzenie obrażeń wewnętrznych i wstrząsu mózgu. Jak opowiadają pobici, Jan Dąbek już po bójce powiedział, że zginęły mu pieniądze, które mu włożyli do marynarki. - Okazało się, że pieniądze leżą za barem i wtedy kilka osób stwierdziło, że to nasze pieniądze i zaczęli namawiać nas, żebyśmy je wzięli. Jednak stwierdziliśmy, że nikt ich nie może ruszyć do przyjazdu policji. Kiedy funkcjonariusz o nie zapytał nikt się nie chciał do nich przyznać - opowiadają.
- W pewnym momencie pan starosta poprosił mnie na bok i zaproponował, żebyśmy się dogadali. Zdecydowanie odmówiłam i odeszłam - opowiada Iwona G., żona jednego z pobitych. - Tuż po bójce, jeszcze przed przyjazdem policji obsługa lokalu zaczęła błyskawicznie sprzątać. Tam było pobojowisko, pełno szkła i krwi, a kiedy przyjechała policja nie było już śladu po zajściu. Kobiety wyczyściły nawet białe dywany, które były poplamione krwią - dodaje kobieta. Kiedy Mariusz G. został zabrany przez pogotowie, pozostali poprosili policję, żeby podwiozła ich do Piaseczna. Roberta G. znajomy zawiózł do Stocera, w którym zszyto mu ranę pod okiem.

Chodzi nam o sprawiedliwość

Mężczyźni, którzy twierdzą, że zostali pobici, zrobili obdukcje. Badanie potwierdziło, że Mariusz G. miał liczne obrażenia (m.in. otarcia naskórka twarzy, obrzęk nosa, bez obrażeń wewnętrznych) i doznał naruszenia czynności narządów ciała na okres siedmiu dni. Natomiast u Roberta G. obdukcja potwierdziła ranę na twarzy o długości 2,5 centymetra, która wymagała szycia (założono mu dwa szwy), a także duży obrzęk na udzie o wymiarach 16 x18 centymetrów. Następnie mężczyźni złożyli doniesienie na policji. - Nie chcemy od pana Dąbka żadnych pieniędzy. To nie chodzi o to. Jeśli ma ochotę coś przekazać, niech wpłaci na dom dziecka albo na sprzęt rehabilitacyjny dla niepełnosprawnych dzieci ze Stocera. Chodzi nam oto, żeby odpowiadał za swoje czyny tak samo, jak normalny człowiek, a nie jak wysoko postawiony, wpływowy urzędnik, któremu wszystko ujdzie na sucho - mówi Mariusz G.
- Jadąc na tę imprezę nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy czyj jest ten lokal, i że będzie tam starosta piaseczyński. Nie znaliśmy tam nikogo, ale do tego incydentu bawiliśmy się wspaniale ze wszystkimi gośćmi, wśród których były również wpływowe osoby - mówi jeden z mężczyzn.
- Pierwszy raz w życiu poszyliśmy na taki bal i niestety chyba ostatni - ze smutkiem mówi Ewa G., żona jednego z pobitych.

Nikogo nie pobiłem

Starosta Jan Dąbek nie potwierdza relacji pobitych. - Przyznaję, że w Sylwestra doszło do bójki, ale ja nikogo nie uderzyłem - zaprzecza starosta, pokazując dłonie, na których nie widać śladów uderzeń. - Ja bawiłem się w oddzielnej, zamkniętej sali wraz ze swoimi znajomymi i nie brałem udziału w otwartym balu. Kiedy dowiedziałem się, że w ogóle doszło do jakiegoś incydentu, jeden z pobitych leżał na kanapie, czekając na pogotowie. Natychmiast wyprosiłem z budynku dwóch mężczyzn, którzy podobno go pobili, choć ja tego nie widziałem. Myślałem, że cały konflikt został już zażegnany, ale jeden z mężczyzn, którzy zostali, obrażał moich gości, moją żonę oraz mnie. Jego koledzy byli agresywni. Wykrzykiwali, że mnie załatwią, że wszystko, co tu jest zostało zbudowane na ludzkich krzywdach, że ze wszystkim pójdą do prasy i w Piasecznie będę spalony.
Starosta przyznaje, że wtedy wyjął pieniądze i powiedział, że bardzo mu przykro, że się źle bawili i zwrócił im koszty balu. - A potem poprosiłem ich o opuszczenie lokalu - mówi Jan Dąbek. - Nie przyjęli pieniędzy i schowałem je do kieszeni. Dopiero po pewnym czasie zauważyłem, że mam tylko sto złotych. Nie wiedziałem, co się stało z resztą kwoty. Później pieniądze oddał mi policjant - dodaje. Jan Dąbek podkreśla, że cała, jego zdaniem niejasna sytuacja trwała ok. pół godziny do czasu przyjazdu policji i karetki. - W tym czasie dochodziło do licznych kłótni i przepychanek między różnymi osobami. Mogłem uczestniczyć w jakiejś szarpaninie, kiedy próbowałem kogoś rozdzielić, ale na pewno nikogo nie uderzyłem - mówi starosta. - Później dowiedziałem się, że ci panowie prawdopodobnie bili się między sobą. Nie znam tych ludzi, nigdy ich wcześniej nie widziałem i nie rozumiem, o co im chodzi. Zastanawiam się nad skierowaniem sprawy do sądu o zniesławienie.
- We wtorek, 5 stycznia od pana Mariusza G. wpłynęło zawiadomienie z oskarżenia publicznego o naruszeniu nietykalności cielesnej, które miało nastąpić w noc sylwestrową - potwierdza asp. Maciej Piotrowski, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie. - Była tam także interwencja policyjna i sporządzono z niej notatkę. Jest to dość newralgiczna noc w roku i istnieje możliwość, że osoby uczestniczące w zajściu były pod wpływem alkoholu. Dlatego policjanci muszą zweryfikować wszystkie informacje. Trwają czynności zmierzające do optymalnego ustalenia okoliczności - dodaje rzecznik.


Z uwagi na dobro toczącego się postępowania nie publikujemy nazwisk świadków, które są znane redakcji.
Grzegorz Traczyk
Komentarze
nick: z Józefosławia,     2010-01-08   13:00:00
Widać że imprezka u sołtysa Józefosławia/Starosty była naprawdę udana, niczym porządna zabawa w remizie..... ;p Ciekaw jestem czy Pan D. poniesie jakieś konsekwencje, czy tak jak burmistrz piaseczna bedzie nie do usuniecia ze stołka.....
nick: Danik,     2010-01-08   16:13:28
Jak na wiejskiej zabawie - chyba wszyscy nieźle w czubie mieli. Pić też trzeba umieć :)))
nick: matroo,     2010-01-08   17:02:43
to jest skandal !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! żeby człowiek pełniący tak odpowiedzialną funkcje zachowywałsię w taki sposób powinno się takiego chuligana ukarać dla przykładu....
nick: Bogdan 13,     2010-01-08   17:52:53
Niewiadomo jak było naprawdę.Nie powinniśmy wydawać wyroków przed zakończeniem sprawy.Znamy starostę , nie wygląda na Schwarcenegera, ani na Pudzianowskiego.
nick: Wojtas,     2010-01-08   21:44:55
Dwie sprawy: pierwsza, to jeśli "z metra cięty" starosta znokautował "karka" przedstawionego na zdjęciu w gazecie, to szacunek wielki dla jego umiejętności walki. Druga, mniej wesoła: Kurier Południowy ma czasem więcej wspólnego z brukowcami pokroju SE czy Fucktu. Szkoda, bo psuje to opinie o tej niezależnej gazecie. Kurierze, trzymaj poziom, bo pospolite rozrywki typu: "burmistrz puścił bąka" są dla ludzi których piramida Maslova zamieniła się w trapez - i to mocno płaski.
nick: clint e.,     2010-01-08   23:47:31
organizacja perfekcyjna: starosta jednym uderzeniem powalił jednego na ziemię, drugim uderzeniem drugiego, to pewnie był sygnał kogo mają kopać:)) lokal rozwalony jak w westernie, wręcz pobojowisko. I tu wkracza kolejna ekipa starosty: w kilka minut doprowadza lokal do nowości, czyści krew z białych dywanów i skleja stoły i krzesła na super glu:)) a ślady bójki zostały przeniesione na zewnątrz lokalu, łącznie z pomalowaniem śniegu na czerwono:)) a poszkodowany zamiast wstrząsu mózgu, wybicia oka i połamania rąk, miał otarcia pod okiem:))
nick: Wojtas,     2010-01-11   08:33:39
...czyżby Czak Norris?
nick: Grundig123,     2010-01-11   14:40:58
Brawo Kurier! Dobrze, że jest w tym mieście chociaż jedna niezależna gazeta ktora nie boi sie poruszać takich tematów. Bardzo dobry i obiektywny artykuł. Tak trzymać! A sprawę i tak pewnie rozstrzygnie dopiero sąd.
nick: Ello,     2010-01-11   16:03:49
Ten gość co został pobity to żaden kark. Zwykły facet wcale nie dużo większy od starosty. Nie trzeba być Pudzianowskim żeby znokautować kogoś pijanego. Historia niecodzienna i wstrząsająca, ciekawe jaki będzie jej finał ...
nick: Melo,     2010-01-11   20:37:16
Starosta powinien zrezygnować z funkcji jaką zajmuje i zająć się innym zawodem,dobrze mu to idzie.Podziwiam inteligencję i zdrowy rozsądek , a wybory już niebawem....
nick: Sinbad,     2010-01-13   16:46:24
Na pewno nie powinien rezygnować z funkcji. Niech sprawę zbada policja, a sąd wyda wyrok. Podając się do dymisji pokazałby, że jak chce się załatwić jakiegoś polityka to najlepiej go pomówić i po kłopocie. Mam nadzieję, że sprawa nie rozejdzie się po kościach i albo starosta odpowie za pobicie, albo "pobici" za pomówienie. Wojtas - publiczne oskarżenie starosty o pobicie to jednak inny ciężar gatunkowy niż "burmistrz puścił bąka" i dobrze że Kurier o tym napisał. Nie wyobrażam sobie niezależnej gazety, która przemilczałaby taki temat.
nick: Wojtas,     2010-01-13   20:38:42
@Sindbad Obawiam się, że w innych gazetach chyba o tym incydencie nie napisano. Więcej o zaśnieżonych drogach, o planach na przyszłość, o kombatantach... Takie jest dziennikarskie prawo, że się pisze to, na co się ma ochotę. Ale ochota nie wynika z próżni. Jak starosta nam - w znaczeniu wydawcy - sprzyja, to piszemy o nim dobrze, jak nie lubimy się ze starostą to po grzbiecie mu dajemy - wszak takie "sensacyje" nieźle pospólstwo łyka. Są w naszym piaseczyńskim grajdołku układy w których mieszać nie wolno, bo może się to źle skończyć. I wie to każdy, kto próbuje zaistnieć w branży reklamowej, wszak gazeta KP nie jest charytatywna. Utrzymuje się z reklamy. Więc musi trzymać właściwą stronę. Taka jest rzeczywistość...
nick: Krolik,     2010-01-14   20:31:06
...że się wtrącę. Inne lokalne media również sprawę poruszyły. Tyle, że Kurier zrobił to pierwszy.
nick: Kurier,     2010-01-14   20:59:16
@Wojtas. Właśnie dlatego, że utrzymujemy się z reklam to nie musimy trzymać żadnej strony. Gazeta ukazuje się w nakładzie 100 tys. egz. w pięciu powiatach podwarszawskich i żaden "piaseczyński grajdołek" nas nie interesuje. Nie wdając się w szczegóły - ludzie zwykle upraszczają i lubią widzieć świat czarno-biały, układy i powiązania, którymi łatwiej tłumaczyć pewne zdarzenia niż tak dla niektórych niedorzeczny, ale dla nas oczywisty fakt jakim jest NIEZALEŻNOŚĆ GAZETY. A jak już padło, to zapytam z ciekawości - co to za "właściwa strona", którą trzyma Kurier? Pracuję w tej gazecie od kilku lat i nic takiego nie zauważyłem :)
nick: wow,     2010-01-14   22:31:03
Generalnie to obciach mieszkać w Piasecznie. Burmistrz to kapuś i kłamca, a starosta to fałszerz i pijak ze sklonnościami do bicia. W 2010 odeślijmy ich na emeryture. Brawo kurier!!! opisujcie kim są nasi włodarze może motłoch się obudzi
nick: Wojtas,     2010-01-14   23:00:21
I to rozumiem! Jednak wyszło, że KP nie jest "do końca" zależny. Obawiałem się, że nie opublikuje mojego wpisu, a tu, cytując Smolenia: wczoraj, w późnych godzinach wieczornych, po wnikliwej i burzliwej dyskusji rada starszych ustaliła sobie to, co chciała" i wpis opublikowała! Ale na poważnie: każdy człowiek ma swój subiektywny osąd danej sprawy, innego człowieka, obserwowanego zjawiska. Nie można obwiniać zatem redaktora/właściciela gazety, że nie prezentuje obiektywnego spojrzenia na problem. Wszak jest człowiekiem, a nie maszyną. Oprócz różnic w budowie, człowieka od maszyny różni ten emocjonalny szczegół... Wracając do kluczowej sprawy: Kto właściwie dostał srebrny medal w omawianej walce??
nick: Gad,     2010-01-15   22:15:58
A na wiosnę walka: Dąbek - Gołota :)
nick: ktoś,     2010-05-04   11:46:40
w lokalu Fryderyk na ul. Sarabandy w warszawie też pokzał, że jest zwykłym pijakiem i chamem
nick: jaja,     2013-11-21   21:09:01
a dziś synek poszedł w ślady ojca....
nick: ,     2013-11-22   23:59:40
http://nasygnale.pl/kat,1025343,title,Syn-starosty-podejrzany-o-brutalny-rozboj,wid,16191433,wiadomosc.html?ticaid=611b68

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Czy warto inwestować w dom z rekuperacją?
· Gdzie powstanie hala widowiskowa?
· W Zalesiu Górnym ulatnia się gaz
· Zrobią Kormoranów. Ale jeszcze nie teraz
· Dwie suche brzozy w każdej chwili mogą się przewrócić!
· Józefosław też będzie miał kino plenerowe!
· Przybędzie parkingów na terenie miasta
· Do Piaseczna zjechały klasyki
· Motoryzacyjne emocje, kaskaderska adrenalina
· Cicha promocja za ponad pół miliona złotych
· Nowy posterunek na święto policji
· Komary atakują! Co na to gmina?
· Rozmawiali o obwodnicy uzdrowiska
· Arteria w środku lasu. Na razie to tylko plany
· Powiat „wyprostował” Przyszłości. Mieszkańcy wnioskują o spowolnienie ruchu
· Kolejne uciążliwości przy budowie Puławskiej Bis
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2020  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest