Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 listopada 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 listopada 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 24 listopada 2017 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 358), 2010-09-10
Starożytne osadnictwo po sąsiedzku

W Siedliskach i w Oborach archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego odkryli kolejne ślady osadnictwa sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Naukowcom udało się odkopać nie tylko pozostałości po chatach, dymarkach do wytopu żelaza oraz innych pomieszczeniach gospodarczych, lecz także kilka tysięcy fragmentów ceramiki, kości zwierzęcych, a także ozdób

- W przeszłości stanowiska archeologiczne były odkrywane przypadkowo. Właściciel terenu coś znajdował i zawiadamiał np. muzeum czy uczelnię - mówi Artur Grabarek z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.
- Oznaczenie z reguły było dość orientacyjne. Wyliczało się np. kroki od jakiegoś drzewa. Dlatego też postanowiono to wszystko usystematyzować i powstał projekt badawczy o nazwie „Archeologiczna mapa Polski”. Cały kraj podzielono na prostokątne obszary o powierzchni 37,5 km. kw - dodaje. Dwa razy w roku archeolodzy wychodzili w teren na badania powierzchniowe. Na zaoranych polach znajdowali fragmenty ceramiki, kości, krzemienne narzędzia, czy kamienie obrobione przez człowieka. Na podstawie rozrzutu tego materiału ustalali zasięg stanowiska i zaznaczali je na mapach. Stanowisko w Siedliskach zostało odkryte przez Stanisława Woydę z Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego w Pruszkowie w 1988 roku. Ustalono, że na tym terenie już w mezolicie lub neolicie albo we wczesnej epoce brązu istniało osadnictwo. Odkryto również ślady osady przeworskiej z okresu rzymskiego, a także średniowiecznej z XV w.

Społeczności z przełomu er

Jakiś czas temu na zlecenie prywatnej firmy Uniwersytet Warszawski rozpoczął badania, żeby sondażowo rozpoznać teren, który w przyszłości ma być podzielony na działki. Na podstawie dotychczasowych badań archeolodzy szacują, że stanowisko w Siedliskach rozciąga się na powierzchni ponad 4 ha i jest dwufazowe. Pierwsza to pozostałości po osadnictwie związanym z kulturą łużycką z epoki brązu (250 p. n. e. - początek naszej ery), a druga pochodzi z okresu zamieszkiwania tego terenu przez ludność związaną z kulturą przeworską z początku wpływów rzymskich (początek n. e. - 150 n. e.). Archeolodzy odkryli kilka tysięcy fragmentów skorup, ponad 100 obiektów oraz kilka naczyń, które zachowały się w niemal nienaruszonym stanie. W Siedliskach odkopano również ślady po obiektach mieszkalnych - przetrwały głównie kamienie, które podpierały słupy, wspierające konstrukcję chat. Doskonale widać również kształty konstrukcji (negatywy). - Chaty wspierały się na słupach, które były wkopywane w zagłębienia fundamentowe - wyjaśnia Artur Grabarek. - Następnie były wykładane faszyną, czyli taką plecionką z patyków. Cała konstrukcja na końcu była wylepiana polepą - wysuszaną gliną. Odkryty materiał zdaniem naukowców jest bardzo ciekawy i różnorodny głównie z powodu znalezionej ceramiki, kości zwierzęcych oraz przęślików glinianych, które świadczą o tym, że mieszkańcy osady wyplatali przędzę. W Siedliskach odkryto część mieszkalną oraz produkcyjną, w której osadnicy w epoce brązu związani z kulturą łużycką wytapiali żelazo, a także studnię. - Chcielibyśmy odnaleźć również cmentarzysko, które z reguły znajdowało się na skraju osady. Byłoby to bardzo cenne odkrycie - mówi archeolog. W tej chwili trudno ustalić ilu ludzi mogło zamieszkiwać osadę. - Moglibyśmy to w miarę dokładnie oszacować, gdybyśmy przekopali cały ten obszar
- przyznaje naukowiec. Materiały ceramiczne, które w Siedliskach odnaleźli archeolodzy, wskazują głównie na wpływy kultury przeworskiej z okresu przedrzymskiego od roku 250 p. n. e. - 125 p. n. e. do wczesnego okresu rzymskiego 70 n. e. - 150 n. e. - Trzeba pamiętać o tym, że znalezione przedmioty nie zawsze pozwalają na dokładne określenie okresu, z którego pochodzą, ponieważ to nie były zamknięte enklawy - mówi archeolog. - Różne kultury wzajemnie się przenikały, społeczności migrowały i kwitł handel. Niektóre przedmioty służyły również bardzo długo i różnym społecznościom. Przecież jak Polacy jeździli wiele lat maluchami i zaczęli sobie kupować mercedesy, nie stali się nagle Niemcami. I wtedy było podobnie, jeśli chodzi o narzędzia, ozdoby czy naczynia - żartuje archeolog. Osadę zamieszkiwały ludy germańskie, prawdopodobnie wandalowie, których kultura rozwijała się w czasie, kiedy rozpoczynała się ekspansja cesarstwa rzymskiego. Po wykopaliskach archeolodzy rozpoczną szczegółowe badania znalezionych przedmiotów. Niektóre uda się również zrekonstruować.

Starożytny Konstancin

Bardzo podobną osadę odkryto w Oborach (gmina Konstancin-
-Jeziorna), podczas badań poprzedzających budowę gminnego przedszkola. - Wszystko wskazuje na to, że obie osady pochodzą z podobnego okresu i zamieszkiwały je te same ludy - mówi Artur Grabarek. - Nie wiadomo jednak czy trafiliśmy na ślady tej samej społeczności, która po prostu przeniosła się z terenów dzisiejszych Siedlisk do Obór lub odwrotnie. Powodów takiej przeprowadzki mogło być wiele od zagrożeń ze strony innych społeczności po wyjałowienie gleby. Mogły być to również dwie różne społeczności, których przedstawiciele nigdy się nie spotkali. Ale to wszystko świadczy o tym, że na tych terenach już przeszło dwa tysiące lat temu wiele się działo. Wykopaliska w Oborach zostały już zasypane, archeolodzy zebrali materiał i opisali miejsce. Urząd, który zlecił badania, może już rozpocząć budowę przedszkola. Stanowisko zostało odkryte na przełomie lat 70. i 80. również przez Stefana Woydę. Odkryto tam ślady osadnictwa z przełomu er, z okresu wczesnorzymskiego (od początku 1 w. p. n. e. - 2 w. n. e.) oraz ze średniowiecza (XIV w.). W Oborach odkopano kilka jam gospodarczych, dwie konstrukcje mieszkalne oraz blisko trzy tysiące fragmentów ceramiki. - Na szczególną uwagę zasługuje ozdobny pierścień brązowy z taśmy z ozdobnymi żłobieniami - mówi archeolog.

Kuli na potęgę

Społeczności, które zamieszkiwały te tereny, wybierały kredę łąkową i wrzucały ją do takiego dołu - mówi Artur Grabarek, wskazując jeden z negatywów tzw. wapiennika. - Wapno wypalano i kiedy się zlasowało i było wystarczająco sypkie wrzucano je do dymarek. W procesie wypalania żelaza służyło do obniżania temperatury - dodaje archeolog. Sąsiedztwo rzeki (Jeziorka) pomagało w wytopie żelaza. Kiedy woda zalewała okoliczne tereny, na roślinności osadzały się tlenki żelaza, które z czasem zamieniały się w rudę darniową, wykorzystywaną do wytopu żelaza. Był to wiec idealny teren do produkcji. W Siedliskach odnaleziono wapienniki (doły do wypalania wapna) oraz pięć dymarek (piece do wypalania żelaza). Następnie oczyszczano rudę w prażalnicach, potem ją przekuwano i ładowano do pieców z węglem drzewnym. Następnie rozbijano piec i zabierano wytopioną łupkę żelaza. Ze 100 kilogramów wytopionego żelaza pozyskiwano tylko połowę surowca, z którego można było wytworzyć jakieś przedmioty. - Są różne teorie na temat tego, co robiono z żelazem. Część z pewnością była wytwarzana na własne potrzeby do wyrobu narzędzi, ozdób czy broni. Jednak bardzo możliwe, że dużo większe ilości były przeznaczane na handel. Co ciekawe, w Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego w Pruszkowie już kilka razy podejmowano próby wytopu żelaza metodami stosowanymi przez społeczności pierwotne, ale jeszcze nigdy się to nie udało. Dzisiaj bardzo nie doceniamy tamtej kultury, jej wiedzy i umiejętności. A nie byli to tacy prymitywi, jak się powszechnie uważa - dodaje Artur Grabarek. Wyrabiali także bogato zdobione naczynia z przepięknymi, misternymi wzorami. Do wyrobu ceramiki również stosowali skomplikowane techniki. Glinę najpierw wietrzono, szlamowano, a dopiero kiedy była wystarczająco plastyczna mieszano ją z innym surowcem np. miką, która mogła imitować kolor żelaza lub z tłuczniem i lepiono naczynia.
- Na tym terenie przeszło 2000 lat temu było więc kilka osad, które głównie zajmowały się wytopem żelaza. Kuli je na potęgę więc może dlatego dzisiaj w Polsce mamy tylu Kowalskich - żartuje Artur Grabarek.

Cudze chwalimy,
a swego nie znamy


- Najbardziej mnie razi to, że świadomość kulturowa naszego społeczeństwa jest niestety bardzo niska. Wszyscy wiedzą, że starożytne zabytki archeologiczne są w Egipcie czy w Grecji. O kulturze starożytnej na terenie naszego kraju wiedzą nieliczni, a o to, co przetrwało, nikt nie dba. Często ktoś nas odwiedza przy wykopaliskach i pyta po co my to robimy i komu to w ogóle potrzebne. Chciałbym, żeby ta świadomość naszej bogatej kultury jednak wzrastała, bo cudze chwalimy, a swego nie znamy. Zdarzają się oczywiście postawy godne naśladowania np. burmistrz Konstancina był bardzo zainteresowany odkryciem w Oborach. W przyszłości chciałby poświęcić znalezisku miejsce w planowanym muzeum regionalnym, w którym będzie można przedstawić mieszkańcom wygląd osady oraz po rekonstrukcji wyeksponować ceramikę, którą tam odnaleźliśmy - mówi Grabarek.

FOTO: Podczas wykopalisk w Siedliskach Artur Grabarek wraz z innymi naukowcami z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego odnalazł ślady osadnictwa sprzed dwóch tysięcy lat oraz kilka tysięcy szczątków ceramiki
Grzegorz Traczyk
Komentarze
nick: antracyt,     2017-06-25   00:35:53
Polacy mają kompleksy bo egipskich piramid nie budowaliśmy i greckiego Akropolu. Ale nikt temu społeczeństwu nie uświadamia, że Goci, Geci, Wandale, Tracy, Scytowie i wiele innych ludów starożytnych zniknęło mniej więcej razem ze starożytnym Rzymem. Z galijskich Celtów wyszli zromanizowani Francuzi. A Słowianie najlepszy wywiad polityczny mieli, żeby pojawić się w odpowiednim czasie w Europie i być w niej do dzisiaj! W przeciwieństwie do różnych Hunów, Awarów itd, których dzisiaj już nie ma. Po Rzymie Europa poukładała się na nowo i w to weszliśmy. Bo Przeworsk to może Germanie? I co z tego? Ile ludów przesuwało się w tą i z powrotem po Europie. Tego w szkołach nie uczą. A przede wszystkim Egipt padł, bo żelaza nie znał.

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Podtruła się gazem. Policja przybyła na czas!
· W oczekiwaniu na 724
· Zbliża się zielony przełom
· Nagrody dla przedszkolaków
· Było pogotowie, będą sale konferencyjne
· Z flagami narodowymi i śpiewem
· Nie chcą w sąsiedztwie blokowiska
· Przy Nadarzyńskiej i Kilińskiego zaparkuje 200 aut
· Na szeroką Powsińską jeszcze poczekamy
· Dzielnica pełna kultury
· Skasowali wjazd i każą go robić od nowa
· Świąteczni biegacze: Patriotyzm zobowiązuje
· W Józefosławiu będą dwa nowe ronda
· Górka znów dała w kość biegaczom
· Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle?
· Las słupków zamiast równania pobocza
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Pierwsze dyktando rozstrzygnięte
· Wypożyczalnie rowerów wrócą wiosną?
· Podwodna, a nie Rzeczna
· Jak słoń w składzie porcelany
· Narodowe Święto Niepodległości
· Nowa hala Sportowym Obiektem Roku
· Bałagan na cmentarzu?
· Prezenty dla trojga nowych grodziszczan
· Grodzisk jeszcze poczeka na nową halę
· Pościg przez trzy powiaty zakończony tragiczną śmiercią
· Zdrowe powietrze dla przedszkolaków
· Poszukiwania tajemniczej informatorki
· Szkolna jak malowana
· Nowe drzewa przy Pszczelińskiej
· Tu na ambitną sztukę i informację nie czekasz
· Łupem szajki padły auta za 9 mln zł
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2017  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest