Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 22 lutego 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 22 lutego 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 22 lutego 2019 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 447), 2012-08-03
Koncertowa rocznica

KONSTANCIN-JEZIORNA W niedzielę, 29 lipca w amfiteatrze odbył się uroczysty koncert z okazji 100. rocznicy śmierci hrabiego Witolda Skórzewskiego, który pod koniec XIX wieku założył letnisko Konstancin. W Parku Zdrojowym wystąpiła Orkiestra Kameralna Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Zbigniewa Gracy

100 lat temu, w grudniu 1912 roku zmarł hrabia Witold Skórzewski, który w 1897 roku urzeczony pięknem przyrody otaczającej pałac w Oborach, postanowił założyć tu miejscowość letniskową. Nazwał ją na cześć swojej matki – Konstancji. Władze miasta na wniosek mieszkańców oraz lokalnych stowarzyszeń troszczących się o historię miasta postanowiły ten rok poświęcić rodzinie założycieli letniska. Cykl wydarzeń kulturalnych otworzyły imieniny Konstancji (matki hrabiego), które miasto hucznie obchodziło w lutym. Natomiast tuż po zakończeniu przebudowy Parku Zdrojowego, który od 2009 roku nosi imię hrabiego Witolda Skórzewskiego, został zorganizowany koncert na część patrona.

Zagrali dla patrona

Koncert, który przyciągnął do amfiteatru wielu sympatyków muzyki poważnej, poprowadził Rober Kibalski. Aktor uwielbianego przez konstancińską publiczność teatru Ab Ovo tym razem wcielił się w konferansjera. Przywitał publiczność, która niemal po brzegi wypełniła amfiteatr oraz gości specjalnych, wśród których znaleźli się m.in. przedstawiciele sponsorów i władz miasta. Na widowni zasiadła również Ewa Sobiech, mieszkanka Konstancina-Jeziorny, która jest jedną z głównych inicjatorek nie tylko samego koncertu, lecz także obchodów, propagujących wśród mieszkańców historię miasta oraz rodziny jego założycieli. Robert Kibalski przedstawił mieszkańcom również niezwykle barwną postać hrabiego i opowiedział o okolicznościach, w jakich powstawało letnisko. Przybliżył mieszkańcom również mało znane, historyczne ciekawostki o Konstancinie-Jeziornie. Publiczność mogła m.in. dowiedzieć się, co w XVIII wieku znaczyło pytanie: „Czy wiesz gdzie Jeziorna?”. Była to gentelmenska forma wyzywania na pojedynek. Na terenie objętym władzą marszałka dworu pojedynki były zakazane, a granicą, za którą nie obowiązywał ten przepis, była rzeka Jeziorka. Tuż za rzeką, być może właśnie na terenie obecnego Parku Zdrojowego odbywały się więc wszystkie szlacheckie pojedynki.
Następnie na scenie pojawili się muzycy z Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Zbigniewa Gracy, którzy zagrali m.in. utwory Krzysztofa Pendereckiego, Mieczysława Karłowicza oraz Stanisława Moniuszki. Gwiazdą koncertu był Krzysztof Jakowicz, wybitny skrzypek, który z wirtuozerią wykonał m.in. „Cztery pory roku” Antonio Vivaldiego. Koncert zakończyła burza oklasków oraz owacja na stojąco.
Konstancińska publiczność potwierdziła swoje wszechstronne upodobania. W amfiteatrze na gorące przyjęcie mogą liczyć nie tylko gwiazdy muzyki popularnej i rozrywkowej, lecz także muzycy, prezentujący nieco trudniejszy repertuar.

Wizjoner, arystokrata
i przedsiębiorca


Witold Skórzewski przyszedł na świat w 1864 roku w Wurzburgu. Jego matką była Konstancja Skórzewska z Potulickich, a ojcem hrabia Zygmunt Skórzewski herbu Drogosław. Witold studiował w Berlinie. W młodości wdał się w romans, przez który musiał wyjechać do Ameryki Południowej. Trafił do Brazylii, gdzie przez pewien czas poświęcał się pracy dyplomatycznej. Jednak jego największą pasją stało się myślistwo, któremu oddawał się także po powrocie do kraju z rozlicznych podróży. W 1892 roku hrabia ożenił się z księżną Marią z Radziwiłłów i miał z nią troje dzieci. Witold Skórzewski był niezwykle przedsiębiorczy, nie bał się odważnych wyzwań i nowinek technicznych. W swoim gospodarstwie w Lubostroniu (Wielkopolska) jako jeden z pierwszych wprowadził nawozy sztuczne i maszyny parowe, które w krótkim czasie zrewolucjonizowały rolnictwo. Arystokrata był także jednym z większych eksporterów preparatu odstraszającego komary, który był rozchwytywany na całym świecie.
Na tereny obecnego Konstancina-Jeziorny trafił dość przypadkowo w 1897 roku. Miał dopilnować formalności związanych ze spadkiem, który odziedziczyła jego matka po swojej siostrze Marii Grzymała-Potulikiej, właścicielce dóbr oborskich. Początkowo miał sprzedać majątek, ale najwyraźniej piękno konstancińskiej przyrody tak go urzekło, że postanowił stworzyć tu letnisko. Wraz z hrabią Władysławem Mielżyńskim powołał Towarzystwo Akcyjne Ulepszonych Miejscowości Leczniczych i tak się zaczęła historia podwarszawskiego letniska, któremu hrabia nadał nazwę na cześć swojej matki Konstancji. Letnisko, które zapoczątkował rozległy, nieistniejący już ogród angielski (na terenie obecnego parku) powstało w trzy lata. - Hrabia był nie tylko wizjonerem, lecz także człowiekiem przesądnym – podczas koncertu opowiadał Robert Kibalski. - Bardzo bał się roku 1913 i niestety nie dożył do niego. W grudniu 1912 roku podczas polowania zdarzył się tragiczny wypadek. Strzelba trzymana przez jednego z jego strzelczych nagle wypaliła, śmiertelnie raniąc hrabiego Witolda. Jego największa pasja, okazała się więc również jego przekleństwem – dodał konferansjer. Grób założyciela Konstancina znajduje się w rodzinnym grobowcu w Łabiszynie w Wielkopolsce.
Grzegorz Traczyk


Przeczytaj też
Oczyszczalnia prawie gotowa (2014-10-24)
Wioślarska Konstancja (2014-10-17)
Hugonówka pękała w szwach (2014-02-28)
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Inwestor gotowy do rozpoczęcia remontu. Starostwo: Trochę za późno
· Wiadukt prawie gotowy
· Aktywne zimowisko Dobrej Woli
· Kibice doczekają się krytej trybuny
· Rusza rekrutacja do szkół i przedszkoli
· Walentynkowe wyścigi wraków
· Mieszkańcy wydali wyrok na sklep w Coniewie?
· Falck odejdzie. Co po nim?
· Ubywa pijanych kierowców
· Zawodowi strażacy będą wyjeżdżali na akcje z Góry Kalwarii?
· Woda z sieci, jak z butelki
· Odpady: drogo, drożej...
· Jubileuszowe rowerki
· Szkoła jak z marzeń gotowa
· Pszczelarze podsumowali ubiegły rok
· Nie dla pieszych ten chodnik
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2019  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest