Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 21 lipca 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 21 lipca 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 21 lipca 2017 **


wydanie pruszkowsko-grodziskie (nr 450), 2012-08-24
„Przedszkole zamieniło nasze życie w koszmar”

RASZYN Sąsiedzi niepublicznego przedszkola przy ul. Jesiennej w Raszynie skarżą się na uciążliwy hałas i problemy z parkowaniem. - Wydając zgodę na zlokalizowanie przedszkola wśród domów jednorodzinnych, zamieniono nasze życie w koszmar - skarżą się. Dyrekcja przedszkola odpiera argumenty mieszkańców, wskazując na zgodność inwestycji z prawem

„Bajkowe Przedszkole” przy ul. Jesiennej w Raszynie powstało w 2002 r. wśród domów jednorodzinnych. - Byliśmy grzecznymi sąsiadami, nie protestowaliśmy, zresztą nikt nas o zgodę nie pytał - mówi Iwona Rdzanek, sąsiadka nieruchomości, na której funkcjonuje przedszkole. - Nie uznano nas za stronę w postępowaniu i bez problemów uzyskano zgodę na tego typu inwestycję.
Ta szybko okazała się bardzo uciążliwa dla najbliższych sąsiadów przedszkola. Jak relacjonują, rodzice przywożący dzieci do placówki, parkują samochody gdzie popadnie: na ulicy, chodniku, zastawiając mieszkańcom przejazd i przejście chodnikiem. - Nie raz zdarzyło się, że nie można było wjechać na posesję czy wyjechać z niej – mówi jedna z mieszkanek ul. Jesiennej. - Rozmawiałam z dyrekcją placówki i zagroziłam, że w podobnych sytuacjach będę wzywać policję.

To jest nienormalne

- W jednym z pism z urzędu gminy Raszyn dowiedzieliśmy się, że przedszkole posiada parking, na który mają wjeżdżać samochody, aby nie tarasować ulicy i chodnika - mówi Iwona Rdzanek. - To jakaś kpina, tam nie ma żadnego parkingu. Na miejscu utwardzonym kostką brukową na podjeździe przed garażem parkuje wyłącznie pani dyrektor.
Mieszkańcy borykają się nie tylko z parkującymi w ich bramach samochodami, ale jak twierdzę - także z hałasem. W ogrodzie przedszkolnym jest również plac zabaw. Działki w tej okolicy są dość wąskie, a odgłosy zabawy słychać nie tylko na sąsiednich posesjach, lecz także w domach.
- Dzieci krzyczą, jeżdżą głośnymi samochodami-zabawkami, rowerami i na hulajnogach - skarżą się mieszkańcy. - Nie mogą otworzyć okien, nie mówiąc o wypoczynku na świeżym powietrzu we własnym przydomowym ogródku. Wśród sąsiadów są też uczniowie i studenci, którym dobiegający z przedszkola hałas utrudnia naukę, jak ludzie starsi, często schorowani, którzy mają prawo do odpoczynku i spokoju.
W domu rodziny Iwony Rdzanek, ponoć nawet w najbardziej odległym pokoju, usłyszeć można wrzaski dzieci. - Nie da się wytrzymać, nie można posłuchać radia czy telewizji - mówi jej siostra Maria Wuczkowska. - Naprawdę nie mamy nic przeciwko dzieciom, które krzyczą, czasem wyją, bo to normalne. Nienormalne natomiast jest to, że ktoś kiedyś wydał zgodę na zlokalizowanie przedszkola wśród domów jednorodzinnych, zamieniając nasze życie w koszmar.

Nie da się wyjść

Decyzja zezwalająca na roboty budowlane związane ze zmianą sposobu użytkowania budynku z przeznaczeniem na przedszkolne, wydana została przez wójta Janusza Rajkowskiego. - Pierwsze pismo, zwracające uwagę na nasz problem, z prośbą o pomoc, napisaliśmy w 2007 roku - mówi Iwona Rdzanek. - Dołączyliśmy też listę społeczną, zawierającą 51 podpisów mieszkańców ul. Jesiennej, którzy zwrócili się do byłego wójta Rajkowskiego z prośbą o przeniesienie placówki w inne miejsce. Minęły kolejne lata naszego koszmaru i nie czujemy, by ktokolwiek chciał nam pomóc. Pisaliśmy do obecnego wójta, bo to w końcu gospodarz, ale urząd niewiele nam pomógł. Zwrócono się bowiem do Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie z prośbą o dokonanie pomiaru poziomu hałasu emitowanego podczas zabaw dzieci uczęszczających do przedszkola. Instytucja ta odpowiedziała, że nie przeprowadza pomiarów hałasu z tego rodzaju źródeł.
Raszyńscy urzędnicy przeprowadzili także wizję lokalną na terenie placu zabaw. W tym czasie bawiło się tam 32 dzieci od 2,5 roku do 6 lat. Dyrekcja placówki zapewniła ich także, że przebywają one tam codziennie przez najwyżej 2,5 godziny. - Jak jest ładna pogoda, to wychodzą, kiedy chcą - twierdzą mieszkańcy.
- Poza tym proszę sobie wyobrazić tyle przedszkolaków na tak małej działce, tuż pod naszymi oknami!

Konflikt się nasila

Sąsiedzi przedszkola przyznają, że inwestycja doprowadziła do narastania konfliktu pomiędzy częścią mieszkańców ul. Jesiennej z właścicielem posesji, na której funkcjonuje przedszkole, oraz z jego dyrekcją. - Po 10 latach szarpania nerwów jesteśmy już na skraju wyczerpania psychicznego - przyznaje Iwona Rdzanek.
W styczniu tego roku, po kolejnych licznych pismach skarżących się mieszkańców, Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego stwierdził nieważność decyzji wójta gminy Raszyn, zezwalającej na roboty budowlane związane ze zmianą sposobu użytkowania części budynku mieszkalnego przy ul. Jesiennej 16. Powodem było jednak wskazanie w niej jako adresata spółkę cywilną, a nie inwestora. - Właściwie pismo wojewódzkiego inspektora nic nie zmieniło, biurokracja pochłania kolejne miesiące - denerwuje się Maria Wuczkowska. - W lipcu Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Pruszkowie za pośrednictwem Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Warszawie zwrócił się do Wojewody Mazowieckiego z wnioskiem o rozpatrzenie czy nie zachodzi przesłanka do stwierdzenia nieważności decyzji ówczesnego wójta Rajkowskiego.
Mieszkańcy uważają, że to urzędowe odbijanie piłeczki, w którym zaczynają się już gubić. - Zresztą my mamy prawo się na tym nie znać, to urzędnicy powinni się tym zająć, podjąć w końcu niekrzywdzącą nas decyzję - denerwuje się Iwona Rdzanek.
- Póki co zajmuje im to już tyle lat.

Tylko wada prawna

- Organy nadzoru budowlanego w trakcie rozpatrywania skargi sąsiadów, stwierdziły, że obiekt został wykonany zgodnie ze sztuką budowlaną i obowiązującymi przepisami oraz nadaje się do użytkowania zgodnie z przeznaczeniem - mówi Jan Szklarzewski, współwłaściciel przedszkola. - Nadzór budowlany przeprowadził wizję lokalną i stwierdził, że roboty budowlane wykonano zgodnie z załączoną dokumentacją oraz że zmiana sposobu użytkowania nie narusza ustaleń Miejscowego Planu Ogólnego Zagospodarowania Przestrzennego, nie ma więc merytorycznych przesłanek do uchylenia decyzji. Jej unieważnienie było spowodowane wadą prawną – była skierowana do spółki cywilnej, a nie do jej wspólników.
Jak przyznaje Szklarzewski, do 2008 r. stosunki z sąsiadami były normalne, dopiero po kilku latach od założenia przedszkola, zaczęło im ono przeszkadzać. - Oprócz skarg do nadzoru budowlanego sąsiadka pisała skargi do wszystkich możliwych organów, które mogą kontrolować placówkę - przyznaje Jan Szklarzewski. - W ich wyniku mieliśmy kilkanaście lub kilkadziesiąt kontroli, które stwierdziły iż działamy zgodnie z prawem, a skargi i donosy są bezzasadne. Chcę też zauważyć, że wszystkie niepubliczne przedszkola i punkty przedszkolne w gminie są zlokalizowane w otoczeniu domów jednorodzinnych. Również placówki państwowe działają w podobnych lokalizacjach. Sąsiadom tych przedszkoli to nie przeszkadza.

Sąsiedzki spór w sądzie

Jan Szklarzewski pytany o ewentualną zmianę lokalizacji placówki w obliczu nasilającego się konfliktu z sąsiadami stwierdza, że wiązałoby się to z bardzo dużymi kosztami.
- Wymagania odnośnie wybudowania obiektu lub przekształcenie budynku na cele przedszkola są bardzo rygorystyczne – mówi mężczyzna.
- Proces inwestycyjny trwa długo i jest kosztowny. Na przykład wybudowanie państwowego przedszkola przy ul. Pruszkowskiej na 5 oddziałów kosztowało ok. 6 mln zł bez działki.
Konflikt przy ul. Jesiennej jest na tyle poważny, że niejednokrotnie wzywano tam policję. - Podejmowałem próby polubownego rozwiązania konfliktu, ale rozmowa kończyła się stwierdzeniem „wynoście się” - mówi Jan Szklarzewski. - Próby szkalowania naszego przedszkola, jak i utrudnianie działalności ze strony sąsiadów, znajdą swój epilog na drodze prawnej. Policja w Raszynie skierowała już do sądu w Pruszkowie wniosek dotyczący sąsiadów w sprawie zakłócania porządku publicznego, poprzez odpalanie petard w celu przestraszenia dzieci bawiących się w przedszkolnym ogrodzie.
- Przyznaję, że taki incydent miał miejsce, ale nie były to petardy, tylko tzw. kapiszony, i nie zostały wrzucone na plac zabaw, lecz odpalone na naszej posesji. Sąsiad – 75-letni emeryt, jak i my wszyscy, mamy już dość takiego sąsiedztwa. Bardzo często wychodzimy na balkon i zwracamy uwagę, że dzieci w przedszkolu zachowują się zbyt głośno, jednak jest to ignorowane. Pewnego razu puściły nerwy – miały prawo po 10 latach. Nie dzieci są winne całej sytuacji, tylko urzędnicy wydający decyzje zza biurka. Obawiam się jednak, że losem mieszkańców ulicy Jesiennej zajmą się odpowiednie instytucje dopiero wtedy, gdy komuś naprawdę puszczą nerwy i dojdzie do jakiejś tragedii.
Anna Żuber
Komentarze
nick: Raszyniak,     2012-08-24   15:37:02
Niestety mamy do czynienia z ciemnogrodem mentalnym sąsiadów tego przedszkola. W całej Polsce działa tysiące podobnych prywatnych placówek zlokalizowanych w domach jednorodzinnych z przeciętnym ogrodem 1000-1500m2 i nikomu nie przeszkadza to, że w ciągu ciepłych miesięcy dzieci się miło i przyjemnie bawią w ogrodzie. Zawsze znajdą się malktontenci i tetrycy, którym nie pasuje przedszkole, droga, autostrada, linia energetyczna, latające samoloty, autobusy, pociągi, etc. Ludzie, nie dajcie się...!!! Jedyne, do czego ewentualnie można mieć zastrzeżenia, to liczba dzieci - byćmoże tam dom i ogród jest za mały, a dzieci o kilka sztuk za dużo i stąd hałasy. Może właściciel przedszkola będzie musiał okroić liczbę małych klientów z powiedzmy 40 do 25-30 i kwita...
nick: Raszyniak,     2012-08-24   15:37:02
Niestety mamy do czynienia z ciemnogrodem mentalnym sąsiadów tego przedszkola. W całej Polsce działa tysiące podobnych prywatnych placówek zlokalizowanych w domach jednorodzinnych z przeciętnym ogrodem 1000-1500m2 i nikomu nie przeszkadza to, że w ciągu ciepłych miesięcy dzieci się miło i przyjemnie bawią w ogrodzie. Zawsze znajdą się malktontenci i tetrycy, którym nie pasuje przedszkole, droga, autostrada, linia energetyczna, latające samoloty, autobusy, pociągi, etc. Ludzie, nie dajcie się...!!! Jedyne, do czego ewentualnie można mieć zastrzeżenia, to liczba dzieci - byćmoże tam dom i ogród jest za mały, a dzieci o kilka sztuk za dużo i stąd hałasy. Może właściciel przedszkola będzie musiał okroić liczbę małych klientów z powiedzmy 40 do 25-30 i kwita...
nick: matka,     2012-08-31   19:32:14
Mam dzieci w wieku przedszkolnym i problemy z umieszczeniem ich w dobrej placówce. Bo nie każde przedszkole jest dobre. A na pewno nie takie na małej działce jak ta o której jest mowa tutaj. Powiedzenie, że dzieci bawią się na takiej przestrzenia miło i przyjemnie to wielki eufemizm. Panie Raszyniak. Proszę pójść w okolice tego przedszkola, kiedy dzieci są w ogrodzie. A myślę, że zrozumie Pan o czym mówią sąsiedzi tego przedszkola. A moje dzieci trafią do miejsca, w którym nie tylko spełnione będą wymagania prawa budowalnego i budowa zgodna z pozowleniem.
nick: Ja to ja,     2013-06-20   13:29:39
Mieszkam przy dużym przedszkolu. W czasie, gdy dzieci wychodzą do ogrodu, zamykamy okna, ponieważ dochodzą do nas wrzaski i ryki, które nawet trudno skojarzyć z odgłosami wydawanymi przez ludzi. Poziom hałasu jest taki, że np. nie słychać rozmowy telefonicznej wewnątrz mieszkania. Kulturalni rodzice pytają swoje dzieci: czy musisz tak krzyczeć? I okazuje się, ze nie... Ale niestety najczęściej wychowawcy w ogóle nie wychowują, a nawet sami podnosząc głos wzmacniają hałas dzieci.
nick: Ja,     2013-06-24   04:14:37
U mnie to samo, co wyzej - przedszkole za oknem to masakra w dzisiejszych stresujacych czasach
nick: Ja,     2013-06-24   04:15:58
A z jakiego ciemnogrodu pochodzi Pan Raszyniak?
nick: Kamila,     2014-05-15   14:05:18
Zdecydowanie uważam, że sąsiedztwo przedszkola to nic przyjemnego, i takie miejsce powinno spełniać wymagania jakie są narzucane innym miejscom emitującym hałas. Bo co to za różnica czy hałas spowodowany jest dyskoteką czy krzykami dzieci? Jak dla mnie żadna. Hałas to hałas. Walczącym z takimi placówkami polecam artykuł: http://www.eporady24.pl/uciazliwe_sasiedztwo_przedszkola,pytania,4,195,9118.html Może się przyda. Pozdrawiam :)
nick: roman,     2014-06-07   14:12:28
Ciemnogrodem są przepisy zezwalające na prowadzenie przedszkola w domu jednorodzinnym, a nie sąsiedzi.Mam podobny problem, za płotem plac zabaw; krzyki dzieci i wychowawczyń.Polska jest niestety jeszcze w epoce socjalizmu, wszyscy jesteśmy jedną rodziną, nie liczą się racje właścicieli. Może wspólna akcja pomoże rozwiązać problem?
nick: bubus0406,     2014-08-02   23:14:48
U nas w dzielnicy Praga Południe mamy ten sam problem, może przedszkola zamontują na ich koszt ekrany dżwiękoszczelne albo wymienią sąsiadom okna z szybami 43 decybele! Panie wychowawczynie zamiast siedzieć i krzyczeć do dzieci zorganizowałyby zajęcia dzieciom i zabawy bez krzyków i pisków, ale po co? Lepiej posadzić tyłek i udawć, że wszystko jest w porządku, a co tam sąsiedzi. Najważniejszy jest biznes przedszkola a ludzie mieszkający od lat we własnych domach niech wariują może zmienią lokal na dom wariatów. Urzędnicy mają to gdzieś byle to nie obok ich domów powstało przedszkole, wówczas dopiero by zareagowali. Znieczulica urzędasów. To tylko w Polsce są tak absurdalne przepisy.
nick: stoper,     2014-08-05   10:49:30
" dzieci miło i przyjemnie bawią się w ogrodzie " - pod warunkiem, że podczas tej miłej i przyjemnej zabawy nie drą non stop ryja wydając z siebie przeraźliwe dźwięki. Współczuję sąsiadom.
nick: Dimitr,     2014-08-05   11:53:25
Oczywiście ty będąc dzieckiem RYJA nie darłeś i twoje dzieci RYJA też nigdy nie drą. Ewentualnie darłeś RYJA, ale w przedszkolu, które nikomu nie przeszkadzało, a twoje dzieci także drą RYJE w przedszkolach, które sąsiadom nie przeszkadzają. Zgadłem stoperze?
nick: Krraa,     2014-08-06   23:44:32
Małe dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym w większej grupie, na przerwie czy podczas zabawy zawsze będą się darły. Takie po prostu są w tym wieku i nie ma o co mieć pretensji do zmęczonych tym sąsiedztwem okolicznych mieszkańców.Biegają, krzyczą, hałasują - tak wygląda ich naturalna aktywność - mają ogromne pokłady energii. Skumulowane przez ilość dzieci dają niewyobrażalny hałas. Długotrwałe wystawienie na hałas powoduje poddenerwowanie, czepliwośc, objawy depresji lub agresji - co dla otoczenia wydaje się "nienawiścią do dzieci". Bzdura. Wyobraźcie sobie, że drzwi waszego mieszkania wychodziłyby na korytarz w podstawówce. W końcu wylądowalibyście w wariatkowie - taki tam jest hałas na przerwie. Trzeba o tym mysleć planując lokalizację przedszkola. Teraz to juz "po ptakach". Trzeba spróbować zminimalizować uciązliwość hałasu w każdy mozliwy sposób - ustalając zasady dotyczące maksymalnej liczby dzieci na dworze naraz, pór zabaw na dworze i zorganizować nasadzenia zieleni wysokiej - drzewa pomogą zgłuszyć nieco hałas rozpraszając fale dźwiękowe a jednoczesnie dadzą cień dzieciom bawiącym się w słoneczne dni. Także nie odsądzajcie tych sąsiadów od czci i wiary. Nie są "samolubnymi wrogami dzieci". Mają przerąbane i trzeba jakoś to rozwiązać.
nick: soper,     2014-08-07   14:52:50
Nie, nie darłem. A dlaczego ? Bo moi rodzice ZAWSZE zwracali na to uwagę ! moim dzeciom też zwracałem uwagę, że wokół są ludzie i nie nalezy hałasowac. W przedszkolu też panie uczyły grzecznego zachowania. Jak i nie nalezy rzucac papierków na ulicę, jak i nie " kopać staruszek" :P Ja nie pisałem o głośnych śmiechach, nawoływaniach, śpiewach. Ja psiałem o przeraźlliwych piskach o wysokiej częstotliwości. Dzieci stoją i piszczą ! A NIKT z dorosłych nie reaguje. To chyba nie jest normalne?
nick: pio45,     2015-03-20   05:16:43
Domki jednorodzinne swoją drogą, a co z budownictwem wielorodzinnym? Mieszkam na 2 piętrze i mam miniprzedszkole na parterze pode mną. Stropy są akustyczne, wycie, tupot, bieganina i gra na pianinie to norma. Od rozporządzenia MEN z 2010 roku to jest możliwe. Utraciłem spokój, zrobiłem się nerwowy, nigdy bym nie zgadł, że jakiś minister może tak nabruździć w moim mieszkaniu. Tak działa przyjazne państwo PO: zadowolić jednych kosztem drugich. A lemingi się cieszą i nawet im do głowy im nie przyjdzie, że jest jak na Alternatywy 4, gdzie byle cieć decydował jak masz mieszkać. Rodzice posyłający dzieci do takich przedszkoli to zwykli psychopaci.
nick: greg,     2015-03-20   16:23:51
Tylko współczuc tym ludziom i strach pomyslec gdzie jeszcze do takich sytuacji dojdzie/ dochodzi ? Paranoja! ja bym swira dostał jakbym poszedł do ogródka i miał taki przedszkolny hałas!
nick: gość,     2015-03-21   19:26:16
mam rozumieć, że sąsiadowi z dołu, to dzieci spłodziło PO ?
nick: Zbyszek,     2015-04-28   18:54:33
pozdrawiam wszystkich bezdzietnych matołków którym wszystko i wszyscy przeszkadzają kupują domy w okolicach okęcia a potem domagają się odszkodowan bo samoloty nad ich niebem latają cyt Kargul i Pawlak super przedszkole pozdrawiam Zbyszek
nick: lemski,     2015-07-01   13:03:13
Mam podobny problem sąsiedzki. Działka maleńka, a pod oknami od 10 do 17 wrzeszcące dzieci i panie wychowawczynie. Na zwrócona uwagę jedna z pań kazała mi wyjechać sobie na Hawaje!!!
nick: Ja,     2016-06-07   15:34:17
Mieszkam w Krakowie i to samo mam muszę zamykać okna wnerwia mnie to jak przychodzę z nocki chcę się przespać do się nie da , uciążliwe jest do dla mnie prawie pod samimi oknami moimi , jestem szczęśliwa jak jest weekend albo pochm&248;rno w tedy nie wychodzą na ogród
nick: aspołecznik,     2016-06-09   23:04:52
zapomniał wół jak cielęciem był,mieszkam obok nic mi nie przeszkadza takie fajne są te maluchy aż miło popatrzeć jak wam nie pasuje to się wyprowdzcie w pola
nick: wykonczona sąsaiadka,     2016-08-31   13:05:48
Ten wół co juz nie jast cielęciem to chyba głuchy jak pień! To nie zabawa tylko ryk 0k 40 dzieci, które czuję sie jakbym miała w ogrodzie a nie za płotem. Pani właściciel wprawdzie powiedziala, że nam współczuje i bardzo przeprasza za uciążliwośći! I co mi z tego? Chyba pójdę do psychiatry po jakies leki na uspokojenie. Czy ktos wie jak można taki problem rozwiązać prawnie? Bo te dzieci sa bez przerw na podwórku od 8.30 do ok 17.00!
nick: aspołecznik,     2016-09-01   08:02:09
ojo joj,albo jak to mówią Francuzi ola la,teń wrzask to jak śpiew dla mych uszu,każdy w tych godzinach pracuje,no chyba że ktoś jest leń albo na emeryturze dzieci to nasza przyszłość cieszmy się i obserwujmy te małe istoty
nick: ,     2017-06-01   14:51:53
Mieszkam w bloku na 5 piętrze codziennie są hałasy Ryki okna pozamykane czlowiek się dusi we własnym domu czekam na zimę albo nie pogodę wtedy jest pięknie spokój można odpocząć młodzi rodzice jak zwróci się im uwagę są agresywni Panie przedszkolaki też Boże kiedy to się skończy
nick: XYZ,     2017-06-22   10:15:02
Ciekaw jestem czy Pani Iwona opłaca abonament RTV?

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Młodzież z Katalonii odwiedziła Józefosław
· Remont Żwirowej dopiero jesienią
· Przez dwa miesiące obrócą 1,6 mln zł w asfalt
· Będzie niebiesko, biało i czerwono
· Nowy teren zielony w Julianowie
· Ścieki zalały łąkę
· Wszystkie ręce do głosowania!
· Powstaną wielopoziomowe parkingi
· Ulica Dolna, a raczej podwodna
· Na Polnej mówią: Dość tego!
· Nowy skwer w centrum miasta
· Remont plebani w przyszłym roku
· Mieszkaniec walczy o boisko przy Energetycznej
· Kamilin odzyska blask. Rusza remont za 4,5 mln zł
· Pamięci przyszłych pokoleń
· Była wieczną optymistką
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Pomnik zyska nowe oblicze
· Powstaną miejskie wypożyczalnie rowerów
· Zbliża się renowacja Alei Marii Dąbrowskiej
· Modernizacja „wąskiego gardła” potrwa do połowy października
· Kilkaset książek zmieniło właściciela
· Jaktorów zasilany słońcem
· Na początek gra w bule
· Dokarmiaj gołębie, ale z głową!
· Gdzie spojrzysz, będzie zielono
· Skontrolowano place zabaw
· Hala taniej, ale później
· Tu staną stojaki rowerowe
· Uciążliwe firmy czy... mieszkaniec?
· Miejski targ w nowej odsłonie
· W mieście będzie więcej kamer
· Biegli potrzebują czasu
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2017  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest