Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 sierpnia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 sierpnia 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 sierpnia 2019**


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 459), 2012-10-21
Dziki niszczą i przerażają

PIASECZNO Pogłębia się problem dzików grasujących w Głoskowie, Szczakach, Wólce Prackiej, Runowie i Złotokłosie. Mieszkańcy skarżą się na straty w uprawach i czują się zagrożeni podchodzącymi pod domostwa watahami dzikich zwierząt

W sobotę odwiedziliśmy gospodarstwo państwa Jurczaków w Szczakach, w którym prowadzona jest
m in. hodowla koni sztumskich – zagrożonych wyginięciem. Łąka, na której wypasane jest stado
dziś wygląda jakby została przeorana za pomocą rolniczych narzędzi. Trawy pozostało już bardzo niewiele. - Muszę kupować dla koni paszę, bo dziki
tak bardzo zniszczyły pastwisko, że stało się ono zupełnie bezużyteczna – mówi Adam Jurczak.
- Problem dzików rozpoczął się już kilka lat temu, ale
w tym roku jest wyjątkowo dotkliwy. Przychodzą w nocy lub nad ranem i zupełnie się nie boją. Próbowałem odstraszać ich specjalnymi preparatami zapachowymi, petardami, ale one sobie z tego zupełnie nic nie robią.
- Strach wyjść po zmroku z domu, ta wataha dzików jest ogromna, jak przyjdą na pole to jest od nich aż czarno – dodaje Jadwiga Jurczak. - Aż strach pomyśleć co by się stało gdyby na swojej drodze napotkały człowieka. Te dziki mają przecież małe i mogą być agresywne. Jeśli się z nimi niczego nie zrobi to może dojść do jeszcze większego nieszczęścia niż zniszczenie pól uprawnych.
Swoje straty państwo Jurczakowie oceniają nawet do kilkunastu tysięcy złotych. - Żeby doprowadzić łąkę do stanu pierwotnego muszę ponieść koszty rzędu kilku tysięcy złotych, a zanim odrośnie trawa będę ponosił dodatkowe koszty wyżywienia koni – mówi Adam Jurczak. - Przy tym nie mam gwarancji, że wkrótce dziki znów nie przyjdę i nie zamienią pastwiska w orkę.

Mieszkańcy nie mogą się ubezpieczyć przed dzikami
Na kilkanaście tysięcy, swoje tegoroczne straty ocenia Wojciech Ołdakowski, radny powiatu piaseczyńskiego, który w Głoskowie uprawia kukurydzę. - Problem strat spowodowanych przez dziki doskwiera mi już od kilku lat – mówi Wojciech Ołdakowski. - W tym roku postanowiłem wykupić polisę na wypadek kolejnych strat. Okazało się jednak, że takie ubezpieczenie jest niemożliwe. Dzik jest jakby własnością Skarbu Państwa i prawo do niego ma koło łowieckie i tylko ono może wykupić takie ubezpieczenie. Tymczasem nasze koło łowieckie się nie ubezpiecza, a gdy informujemy je o stratach, które ponieśliśmy przez dziki, w odpowiedzi słyszymy, że koło nie ma pieniędzy by wypłacić nam odszkodowania. Teoretycznie powinienem teraz wystąpić do sądu przeciwko kołu łowieckiemu by zaspokoiło moje roszczenia.

Zobacz film!


Kołu łowieckiemu się nie opłaca
- Takie ubezpieczenie się nam nie opłaca – twierdzi Leszek Wołoszczuk, prezes Koła Łowieckiego „Zalesie”. - Gdyby straty sięgały kwot kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych to wtedy myślelibyśmy o ubezpieczeniu. Na naszym terenie problem dzików nie jest tak dotkliwy – może gdzieś na Mazurach warunki ubezpieczenia mogłyby być korzystne, ale nie u nas.
Od mieszkańców słyszeliśmy o stadzie dzików wielkości kilkudziesięciu sztuk. Leszek Wołoszczuk utrzymuje, że te szacunki są mocno przesadzone. - Tych dzików może być około 15 – mówi. - Ta liczba rośnie gdy jest przekazywana z ust do ust. Staramy się pomagać mieszkańcom, ale nasze działania są ograniczone. Nie będziemy przecież strzelać do zwierząt na terenach zabudowanych, dziki pojawiają się w różnych miejscach, w różnym czasie. W jaki sposób mamy je wytropić? Przecież członkowie naszego koła mają normalne życie, nie mogą podporządkować go polowaniom. Dysponujemy niewielkim budżetem, gmina nam nie pomaga i jedyne pieniądze jakie mamy pochodzą ze składek członkowskich. W tym roku upolowaliśmy ok. 20 dzików, w sierpniu nie można było strzelać do loch, teraz od października do lutego będziemy nadal polować i mam nadzieję, że dzięki temu uda nam się ten problem zminimalizować.

Coraz więcej strat
Tymczasem problem dzików narasta z miesiąca na miesiąc. Od sierpnia gdy napisaliśmy pierwszy artykuł o dzikach z naszą redakcją skontaktowało się kilkanaście osób, narzekając na uciążliwości związane z grasującymi watahami zwierząt. - Zryły mi połową łąki i poniszczyły owies – mówi Jacek Ziętara z Wólki Prackiej. - Mimo, że wykopałem już ziemniaki one wciąż ryją w poszukiwaniu pożywienia. Kiedyś gdy przechodziły przez ulicę naliczyliśmy ich 28 sztuk, w rzeczywistości musi być ich dużo więcej, na co wskazuje rozmiar szkód, które wyrządzają na terenach rolnych.
- Zryły mi całą łąkę, przez jedną noc przewróciły z pół hektara – skarży się Adam Kawęczyński ze Szczaków, mieszkający przy ul. Słonecznej.
- Mieszkam w Szczakach już od wielu lat, ale nigdy wcześniej dziki nie były aż tak kłopotliwe i nie ryły łąk na taką skalę - mówi Zbigniew Osiński.
- Te dziki to prawdziwa tragedia – dodaje Janina Mich ze Szczaków, zamieszkała przy ul. Stawowej - Niszczą nam drogę, kopią dziury, ryją pola. Czujemy się zagrożeni, gdy zapadają ciemności strach wyjść z domu .Wataha dzików licząca około 30-50 sztuk może być zagrożeniem dla człowieka. Nie mówiąc już o ryzyku zarażenia wścieklizną.
- Nie można nic zasiać bo dziki ryją i niszczą wszystkie uprawy - mówi Grzegorz Felczyńki z Głoskowa. - Wybierają nawet ziemniaki z kopców. Staram się jakoś zabezpieczać, przykrywać je paletami, osłaniać, ale to nie zawsze pomaga. W tym roku ziemniaków wykopałem niewiele, bo zostały zniszczone przez dziki. Owiec musiałem wcześniej skosić, żeby go całkowicie nie zniszczyły. To jest tragedia. Terenów rolniczych jest u nas niewiele, a przez dziki coraz więcej osób się zastanawia czy ta praca ma jeszcze jakiś sens.

Dziki przyjechały z ...Warszawy?
Kilkukrotnie spotkaliśmy się z informacją, że dziki do Złotokłosu i okolic zostały przywiezione z Warszawy. Tak mówią ludzie na wsiach, tak opowiadają myśliwi z pobliskiego, grójeckiego koła łowieckiego. Oficjalnie nigdzie tej informacji nie udało nam się potwierdzić. O wyjaśnienie tej sprawy do burmistrza Piaseczna zwrócił się radny Mariusz Słowik.
- Aktywność dzików jest naprawdę znaczna, zagrażają mieszkańcom, atakują ludzi i psy – zauważa radny Słowik. - Mieszkańcy uzyskali wiarygodne informacje, jakoby 300 dzików z Warszawy (nieco bardziej oswojonych z ludźmi) zostało w ostatnim okresie odłowionych z zamiarem ich wywiezienia na Mazury. Dziki te, wbrew zleceniu bliżej nieustalonego podmiotu publicznego, zostały jednak z powodu kosztów wypuszczone na terenie naszej gminy.
Radny w formie złożonej w tym tygodniu interpelacji zwraca się do burmistrza by wystąpił do Prezydenta M. St. Warszawy, lub innych instytucji które mogły mieć coś wspólnego z poleceniem odłowienia dzików warszawskich o ustalenie szczegółów operacji i wyjaśnienie sprawy.
Nasze koło łowieckie nie daje wiary tym informacjom. - To jakaś plotka – kwituje Leszek Wołoszczuk. - Jeśli dziki rzeczywiście byłyby wywożone z Warszawy to nigdy nikt nie wypuściłby ich na tak zurbanizowanym terenie jak nasz.






Adam Braciszewski

tagi:    dziki

Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Giełda pracy powstanie przy Nadarzyńskiej
· Śmiertelny wypadek w Brześcach
· Fatalna Działkowa
· Park w Zamieniu pod skrzydłami konserwatora
· Upamiętniono oddział porucznika „Lawy”
· 100 lat Państwowej Inspekcji Sanitarnej
· Próba podpalenia dworku Ryxów?
· Ruszyła rozbudowa ul. Marii Świątkiewicz
· Ciężarówka i 7 bmw uszkodzonych
· Nowy wicewójt, sekretarz i dwóch nowych radnych
· Znalazł w lesie rower Veturilo i... ma problem
· Samorządy stracą na rządowych zmianach
· Do sejmu z Koalicji Obywatelskiej i PiS
· Powstaje film z udziałem biało-niebieskich
· Kulturalna karawana
· „Filia” szkoły w Lesznowoli prawie gotowa
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2019  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest